Inwestowanie w siebie – jak podwyższyć jakość własnego życia

Najlepsi brokerzy opcji binarnych 2020:
  • Binarium
    Binarium

    1 miejsce w rankingu! Najlepszy wybor dla poczatkujacego!
    Bezplatne konto szkoleniowe i demo!
    Bonus za rejestracje!

  • FINMAX
    FINMAX

    Uczciwy i niezawodny broker! Dobre recenzje!

Opcja oferowana 3 za. BMW M pracuje nad własnym samochodem. Opcji jest kilka | naprawa-agd24.pl

Opcje binarne stały się instrumentem finansowym obecnym na giełdzie.

Ceny papierów spadały w takim samym tempie jak spadały ceny domów — bańka spekulacyjna pękła. Informacje o przesyłce na stronie kuriera można sprawdzić dopiero po wysłaniu paczki z naszego esklepu.

Wpisz nazwę domeny i zatwierdź ją. Informacje prezentowane na stronie sklepu stanowią jedynie zaproszenie do zawarcia umowy kierowane przez Sprzedawcę do Klientów, a nie ofertę w myśl przepisów Kodeksu Cywilnego. Firma obecnie oferuje 50 dolarów zwrotu od pierwszej transakcji dla wszystkich nowo-zarejestrowanych inwestorów.

Każdy Klient jest zobowiązany do przestrzegania postanowień Regulaminu od chwili zawarcia umowy. Minimalna wpłata za pomocą przelewu bankowego jest niezwykle niska i wynosi 10 co to jest daytrading.

AGREGATY PODORYWKOWE – Top Mulch B3 Franquet

Możesz zapisać się do newslettera poprzez kliknięcie w „Join Us” z menu bocznego dostępne na stronie głównej po lewej stronie i uzupełnieniu formularza lub poprzez oznaczenie pola „zapisz mnie do newslettera” przy finalizowaniu zamówienia. Liczba dostępnych opcji jest wybitna, a i ich konto demo jest wisienką na torcie.

Przykłady spółek i przedsiębiorstw[ edytuj edytuj kod ] Grzegorz Bartosik, były prezes Pol-Mot Warfamy, która na opcjach straciła 2 mln zł, został pierwszym i do tej pory jedynym członkiem zarządu spółki z GPW, którego próbowano pociągnąć do odpowiedzialności karnej.

Wiadomo było, że jedna ze stron zyska, a inna straci.

Ruska waluta litecoin dlaczego opcje binarne są legalne nowozelandzki bank pod presją cen nabiału forex ea doradca ekspercki jak mogę uzyskać więcej pieniędzy na studia co to jest ico kryptowaluty istota i rodzaje instrumentów finansowych.

W opcja oferowana 3 za sąd ogłosił upadłość spółki z możliwością zawarcia układu. Jeśli należysz do grupy Chmury rodzinnej, Twoja rodzina może strumieniować zawartość z każdego kanału nawet na 3 urządzeniach jednocześnie.

Sprzedawca zastrzega, że korzystanie z Serwisu może wiązać się ze standardowym ryzykiem związanym z wykorzystaniem sieci Internet i rekomenduje wszystkim Użytkownikom przedsięwzięcie odpowiednich kroków w celu ich zminimalizowania. Z drugiej strony, jeżeli handlujesz aktywami, które wygasają po 15 sekundach, broker podeśle Ci wykres z ostatnich 15 minut, co zwiększy dokładność Twojej strategii.

Szczegółowe informacje na temat poprawnego przejścia przez proces zakupowy znajdziesz w zakładce „Jak kupować” [ link ].

Nowa Mazda 3 – obiekt pożądania

Poza tym wskazywały na fakt, że nie byli dobrze poinformowani o zasadach kwalifikowania ich do grupy inwestorów profesjonalnych i o przysługujących im uprawnieniach. Wykupienie opcji na domenę nie jest równoznaczne z tym, darmowa platforma opcja oferowana 3 za w ciągu 3 lat staniesz się jej właścicielem. Z uwagi na to, że strona jest australijska, Ci, którzy wolą zawierać transakcje w dolarach australijskich nie stracą pieniędzy na różnicach kursowych.

Najlepsi brokerzy opcji binarnych 2020:
  • Binarium
    Binarium

    1 miejsce w rankingu! Najlepszy wybor dla poczatkujacego!
    Bezplatne konto szkoleniowe i demo!
    Bonus za rejestracje!

  • FINMAX
    FINMAX

    Uczciwy i niezawodny broker! Dobre recenzje!

Oczywiście, nie można uznać tego za prawo, gdyż istnieje duże prawdopodobieństwo, że zasada ta nie zadziała. Przedsiębiorstwa, w tym Odlewne Polskie, nie są tylko i wyłącznie ofiarami kryzysu. Zdaniem sędziów Sądu Najwyższego ostrzeżenia były czymś potrzebnym i naturalnym, mimo że w umowach zawieranych przez klienta z bankiem nie zapisano funkcji doradztwa inwestycyjnego.

Klient jest zobowiązany zapoznać się z niniejszym Regulaminem. W kwietniu roku Odlewnie Polskie zawarły porozumienie z wierzycielami dotyczące warunków robot handlowy opcji iq zadłużenia i przyjęła propozycję układową.

Regulamin jest udostępniony Klientowi nieodpłatnie za pośrednictwem Serwisu na stronie Sklepu Internetowego. Ta sytuacja wymogła na amerykańską Komisję Papierów Wartościowych I Wymiany SECby przyspieszyć zgodę na proponowane zmiany na rynku opcji binarnych tak y były oferowane jako instrument finansowy z niskim ryzykiem dla inwestorów detalicznych. Typ pierwszy analityczna : Te strategie opcji binarnych zakładają wykorzystanie określonych schematów i różnych technik odczytywania informacji z wykresów, które w końcu zwiększą Twoje szanse na zwycięstwo.

Tak, podstawowa oferta cenowa sklepu internetowego i stacjonarnego nie różni się.

Nowa Mazda 3 – nadwozia

Mimo dekoniunktury, władze spółki oraz wierzyciele wiedzieli, że przy następnej fazie cyklu koniunkturalnego będą w stanie wypracować zysk. Na zasadach określonych w Regulaminie dostęp do Serwisu — Sklepu Internetowego jest otwarty dla każdego, kto posiada możliwość połączenia z siecią internetową.

Aktualna cena za założenie opcji wynosi tylko 35,00 netto 43,05 zł z VAT i obejmuje cały trzyletni okres pierwszeństwa do zakupu domeny.

  • Dzięki temu nie będziemy musieli przepisywać informacji i planów docierających do nas pocztą elektroniczną.
  • Forex day trading systems

Opcję na daną domenę może mieć tylko jedna osoba. Ta nowa forma handlu opcjami binarnymi różniła się od oferowanych na giełdzie opcji o zmiennym zysku. Opcje binarne i elektroniczne są jedynie przedstawiane dla profesjonalnych traderów.

Polityka Prywatności określa zasady przetwarzania danych osobowych oraz zawiera informacje dotyczące plików cookies zbieranych za pośrednictwem Serwisu.

Komentarze

Byli także choć rzadko przestrzegani przed konsekwencjami zawarcia umowy opcyjnej, o dodatkowych obowiązkach w stosunku do kosztów nabycia kontraktu. Papierów Wartościowych I Wymiany CySEC ustanowiła harmonogram o zdobycia licencji dla wszystkich brokerów opcji binarnych on-line, Malta nałożyła na opcje binarne nadzór jej organów regulujących, Japonia wprowadziła zmiany w sposobie handlu opcjami, a Włochy podjęły kroki w celu blokowania adresów IP brokerów, którzy w Europie nie są zalegalizowani.

Zarówno pod względem komfortu, prowadzenia, intuicyjnej obsługi i jak faktu samego posiadania Mazdy. CBOE zgodziła się na oferowanie opcji binarnych, jako instrumentów wszystko—albo-nic ze zmiennym zyskiem stąd nazwa opcje ze zmiennym zyskiem. Platforma HighLow pozwala na łatwe zawieranie transakcji Poruszanie się po stronie jest bardzo proste.

Jak powiedziano wcześniej, brokerzy działający na podstawie przepisów rynku finansowego mają kilka zalet w porównaniu z brokerami, których status najlepszy ea forex robot.ex4 tym zakresie nie jest uregulowany. Obsługa klienta i inne usługi Podczas naszych testów obsługi klienta HighLow, dowiedzieliśmy się, że ich obsługa klienta jest elastyczna i profesjonalna.

W związku z tym, że realizowane były kontrakty eksportowe, zmieniał się kurs dolara do euro.

  1. Rozpoczęcie korzystania z Usług niewymagających zarejestrowania ani zgłoszenia jest równoznaczne z pełną akceptacją warunków Regulaminu.
  2. Przykład handlu wideo
  3. Tylko w nielicznych przypadkach zapoznano ich z opisem ryzyka związanego z tymi umowami, wyjaśniono mechanizm dźwigni finansowej i jego wpływ na ryzyko utraty inwestycji.
  4. Gdy złoty się osłabił, banki skorzystały z możliwości kupna waluty w ramach opcji, co w wielu przypadkach postawiło przedsiębiorstwa w trudnej sytuacji.
  5. Jak zarabiać pieniądze na youtube filmach, które emitujesz
  6. Zautomatyzowane systemy transakcyjne forex wprowadzanie danych praca zdalna gdańsk

Ponadto eksperci odradzają korzystanie z porad brokera do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Oferują usługi, które poważnie wykraczają ponad to, co jest wymagane przez przepisy, którym podlega firma.

  • Stanley, D.
  • Konto Klienta umożliwia zapisywanie i przechowywanie informacji o danych adresowych Klienta do wysyłki Towarów, dostęp do historii Zamówień; 6.
  • Przedsiębiorstwa, w tym Odlewne Polskie, nie są tylko i wyłącznie ofiarami kryzysu.

Zawsze mogą pojawić się informacje, które mogą zaburzyć cenę i w takim przypadku analiza na niewiele się zda. Po przejściu najbardziej dotkliwej fali kryzysu, zarówno za Oceanem, jak i w Europie podjęto próby wprowadzenia nadzoru nad nieprzewidywalnym dotychczas rynkiem OTC.

Większość z nich zawierano w ramach tzw. Obecnie bardzo ciekawą ofertę w tym zakresie ma również IQ Zamieniając bitcoiny w prawdziwe pieniądze Nie istnieje idealna strategia, która by gwarantowała zyski, jednakże niektóre ze co to jest daytrading znacznie zwiększą Twoje najlepszy broker handlu opcjami polska na wygrane.

Firma nie świadczy również usług automatycznego zawierania transakcji, więc trzeba tu korzystać z zaufanej usługi sygnałów, lub własnych metod zawierania transakcji, aby ręcznie realizować zlecenia transakcji na opcjach binarnych. Możesz mieć więc pewność, że Twoje pieniądze są u brokera HighLow bezpieczne.

Innym przykładem zarabiania na YouTube jest crowfounding, gdzie możemy zarabiać na finansowaniu nas przez widzów. Rejestracja w aplikacji możliwa jest za pomocą numeru telefonu lub konta Facebook w przypadku którego udzielamy dostępu do imienia i nazwiska, zdjęcia profilowego i adresu e-mail.

Podsumowanie Podróż opcji binarnych to stała ewolucja na lepsze. Najnowsza generacja Mazdy 3 to popis inżynierów japońskiego koncernu Nowa Mazda 3 automatyczny sprzedawca opcji binarnych w dwóch wersjach nadwoziowych Auto pojawi się w salonach już wiosną przyszłego roku Od czasu debiutu pierwszej generacji Mazdy 3 w roku na jej zakup zdecydowało się już ponad 6 mln klientów na całym świecie, co czyni ten model jednym z kluczowych w ofercie japońskiej marki.

Co o tym sądzimy Strona internetowa HighLow zawiera wiele unikalnych funkcji, stąd będąc tak innowacyjną jest powiewem świeżego powietrza w odniesieniu do inwestowania w branży opcji binarnych. Jakie są rodzaje strategii opcji binarnych? Będziesz mógł się wtedy przekonać, czy wygrałeś lub czy przegrałeś.

Rozpoczęcie korzystania z Usług niewymagających zarejestrowania ani zgłoszenia jest równoznaczne z pełną akceptacją warunków Regulaminu.

Inwestowanie w siebie – jak podwyższyć jakość własnego życia

Jeżeli ktoś nie przeczytał uważnie postu Co robisz z Twoimi krytycznymi słabościami? to polecam koniecznie nadrobienie tego przed dalszym czytaniem tego tekstu, gdyż będzie on jego kontynuacją.

Opisałem tam między innymi odkrycie mojej krytycznej słabości w czasach COVID-19 i jakie działania podjąłem niezwłocznie, aby coś z nią zrobić. Jeśli nie zrobiłbym tego jak najszybciej, to byłbym głupcem niepotrzebnie podnoszącym ryzyko bardzo poważnych konsekwencji! I nie byłoby wytłumaczeniem to, że zazwyczaj jestem mistrzem prokrastynacji i zajęć przyjemnych, choć niekoniecznych, albo że głównie staram się delektować życiem.

W obliczu realnego zagrożenia wirusem i jeszcze bardziej realnego nadchodzącego potężnego kryzysu gospodarczego pierwszą rzeczą jaką każdy rozsądny człowiek powinien zrobić, to:

  1. bezlitosna analiza, gdzie ma on właśnie takie niebezpieczne słabe miejsca
  2. niezwłoczne podjęcie działań zabezpieczających

Wiecie, że większość ludzi ma już poważny problem z punktem 1, głównie ze względu na własne niedoedukowanie i/lub życie w świecie medialnej i społecznej iluzji, niewiele mającej wspólnego z rzeczywistością?

To w czasach rozwoju gospodarczego i nieobecności wirusa było stosunkowo niegroźne, teraz, przynajmniej przez kilka lat, będzie zabójcze. Pisałem o tym już w poście

Z tą analizą jest tak źle, że wielu inteligentnych ludzi nie zdaje sobie sprawy z takich niebezpiecznych słabości nawet jak mają wyraźny obraz przed oczami.

Dam Wam przykład.

Podczas wielu moich działań pro bono, kiedy zarówno na żywo, jak i online pokazuję na poczekaniu rozwiązania różnych wyzwań negocjacyjnych, wiele osób wyraża podziw dla moich praktycznych umiejętności budowania argumentacji i bardzo skutecznego doboru zarówno strategii jak i konkretnych słów. Miłe ale…

… znakomita większość zdaje się nie dostrzegać że:

  1. Alex Barszczewski nie jest żadnym niezwykłym geniuszem
  2. Z tego wynika, że jest takich osób musi być więcej, tylko wykorzystują swoje umiejętności „po cichu” nie pokazując się w jakichkolwiek mediach. Wierzcie mi, ja sam tak żyłem ponad 14 lat, zanim nie postanowiłem robić coś za darmo młodych ludzi w Polsce.
  3. Jeżeli punkty 1 i 2 są prawdziwe (a są!) to w nadchodzącym kryzysie, gdzie będzie ogromna konkurencja i bardzo mało sposobności, przedstawiciele tej większości będą mieli bardzo małe szanse przeciwko tym z grupy opisanej w punkcie 2.

Muszę tłumaczyć, jakie to będzie miało konsekwencje dla Was i Waszych rodzin? Nie tylko ekonomiczne, ale i psychiczne czy emocjonalne? Przejrzyjcie na oczy!

Uświadomienie sobie tego, jacy jesteśmy ciency w takiej krytycznej umiejętności, to jest pierwszy próg, który i tak pokonuje stosunkowo niewielu. A to przecież dopiero początek! Dalej jest jeszcze gorzej.

Trzeba przecież zebrać się w sobie i zacząć aktywnie coś z taką słabością robić teraz, mimo wyzwań takich, jak na przykład:

  • Trudności funkcjonowania pod jednym dachem 24/7 jako pracownik, partner i rodzic
  • Już istniejących problemów finansowych
  • Już istniejącego zagrożenia utraty źródeł dochodu
  • Trudności z „namierzeniem” faktycznego wsparcia i źródeł konkretnej wiedzy
  • „Wstydliwości”, nieśmiałości i słabego poczucia własnej wartości
  • Ogólnej ociężałości i lenistwa

Te wyzwania nie znikną kiedy solidnie walnie nas w głowę kryzys gospodarczy, a zmarnowany czas trudno będzie nadrobić, tego chyba nie muszę nikomu tłumaczyć.

Trzeba „mimo wszystko” ruszyć się i zacząć robić skuteczne rzeczy już teraz, podobnie jak ja zrobiłem z moją słabością „COVIDOWĄ”, czyli nadwagą i insulinoopornością.

Z tym ruszeniem się jest kiepsko :(

W podanym przykładzie ponad 200 osób z listy przedsiębiorców, którzy się na nią zapisali, po ponad miesiącu spotkań w „Rozmowach w Klinice” mam trudności, aby z nadesłanych zgłoszeń dobrać choć jedną grupę osób, które w zgłoszeniu do bardzo zaawansowanej już sesji „Zapytaj Alexa” napisały wystarczająco klarownie o co im chodzi, aby można było je zaprosić. Większość albo nie napisała wcale, albo nie potrafiła napisać „Zapytaj Alexa” w temacie wiadomości :(

A przecież to była sposobność dostania czegoś bardzo wartościowego za darmo od faceta, który normalnie ma czterocyfrowe honorarium godzinowe!

Pamiętajcie, że jest to tylko jeden przykład, ale bardzo wymowny, bo tu działanie nie wymagało żądnych nakładów finansowych, a jednocześnie potencjalna różnica jest bardzo duża.

Jak oceniacie taką postawę?

Gdzie robicie podobne błędy?

Jak w czasach kryzysu rokuje tak słabe wykorzystanie sposobności?

Napisałem ten tekst, aby przynajmniej kilku sympatycznych ludzi obudzić z letargu zanim o wiele brutalniej zrobi to kryzys gospodarczy. Rzeczywistość nie będzie się nikim patyczkować!

I nikomu nie życzę, aby do niego miało zastosowanie to, co powiedział mistrz Kochanowski:

Próżno puklerza przebici macają.
Cieszy mię ten rym: Polak mądr po szkodzie;
Lecz jeśli prawda i z tego nas zbodzie:
Nową przypowieść Polak sobie kupi:
Że i przed szkodą i po szkodzie głupi.”

Pierwsza linijka we współczesnym języku oznacza „za późno chwytać za tarcze, jak jesteś przebity”. Gdzie jest Twoja tarcza.

Napiszcie co o tym sądzicie, a jeśli tekst uważacie za przydatny, to poszerujcie go dalej

Komu chętniej pomagasz?

Spróbuj szczerze odpowiedzieć na to pytanie, zwłaszcza jeśli chodzi o znaczącą pomoc, wymagającą z Twojej strony osobistego zaangażowania.

Zapewne, podobnie jak ja, wolisz pomagać osobom, z którymi masz jakąkolwiek pozytywną relację, a nie tym, którzy z prośbą o pomoc właśnie pojawili się w Twoim życiu. I im ta relacja jest głębsza, tym zazwyczaj nasza gotowość wspierania kogoś jest większa, prawda?

Z drugiej strony, podobnie do większości Polaków, masz pewnie opory przy proszeniu o wsparcie nieznajomych, prawda? To jest zrozumiałe, łatwiej, co nie zawsze znaczy łatwo, zwrócić się do ludzi, z którymi mamy dobre relacje i z którymi łączy nas też wzajemne zaufanie. Wyzwanie polega na tym, że bardzo wielu z nas ma stosunkowo mało zróżnicowany krąg prawdziwych (w przeciwieństwie do wirtualnych) znajomych, a praktyczna umiejętność budowania nowych relacji jest dość kiepska.

Czasy mamy trudne, a wygląda na to, że będą jeszcze trudniejsze. Pomijając już bardzo źle wyglądające kwestie czysto ekonomiczne, pogodzenie w obecnej sytuacji obowiązków rodzinnych z zawodowymi, szczególnie jak się jest zamkniętym z dziećmi i rodziną 24h pod jednym dachem, staje się dla wielu osób drugim kolosalnym problemem. Dla wielu ludzi tworzy to razem bardzo duże obciążenie i jeżeli będąc w takiej sytuacji będziemy usiłować radzić sobie z tym w pojedynkę, to ciężar może okazać się zbyt duży. A jeszcze trzeba dbać o zdrowie ze względu na koronawirusa.

Zacznijmy sobie wzajemnie pomagać!!

  • Rozejrzyjmy się wśród istniejących (rzeczywistych) znajomych, może możemy coś dla nich zrobić?
  • Rozejrzyjmy się wśród istniejących (rzeczywistych) znajomych, może ktoś chętnie zrobi coś dla nas, jeśli tylko dowie się o co chodzi?
  • Najlepszy czas na budowanie nowych, prawdziwych relacji już minął. Drugi najlepszy moment, aby zacząć to robić jest właśnie teraz. Nie przegapmy go, nawet jeśli jest to obecnie trudniejsze. Łatwiej nie będzie!

Jeżeli chodzi o ten ostatni punkt, to warto rozważyć dwie drogi:

  • Spójrz na relacje, które już masz, nawet jeśli są w stanie uśpienia, bądź obciążone jakimiś zaszłościami. Może da się je przenieść na wyższy poziom w kwestii zaufania, zrozumienia, sympatii. Mam wrażenie, że w epoce, kiedy wszyscy trąbią o przenoszeniu się do sieci, lejkach sprzedażowych itp. bardzo łatwo przeoczyć taką istniejącą i czasem zdumiewająco skuteczną możliwość. Czasem trzeba pierwszemu wyciągnąć rękę, czasem powiedzieć „przepraszam”, czasem zaproponować nowy start. Nie wszyscy z tego skorzystają, ale warto podjąć próbę. Możecie się bardzo i pozytywnie zdziwić.
  • Bądź szczególnie otwarty na budowanie całkiem nowych relacji, nawet jeśli fizyczne spotkania twarzą w twarz nie bardzo są możliwe. Bardzo wiele osób ma sprzęt, dzięki któremu można spotykać się online, to stwarza możliwości, z których stosunkowo niewielu ludzi potrafi dobrze skorzystać. Nic dziwnego, jak nie potrafili tego dobrze w realu, to jest trudniej zacząć teraz. Niemniej jak wspomniałem, właśnie teraz jest drugi najlepszy moment na nauczenie się.

Obie drogi działają, to wiem zarówno z własnego doświadczenia ostatniego miesiąca, jak i rezultatów młodych profesjonalistów, których w ramach pewnego projektu od 3 tygodni regularnie szkolę. U nich chodzi o „wirusowe” tworzenie nowych sposobności i ich optymalne wykorzystanie w biznesie, ale to samo dotyczy też wielu dziedzin życia prywatnego.

Jeżeli przyjmiesz radę ode mnie, weterana różnych kryzysów, a jednocześnie miłośnika dobrego życia:

Zacznij pracować nad rozwijaniem Twoich relacji i ucz się aby jak najszybciej być w tym dobra/dobry. W obliczu bardzo prawdopodobnych i niestety złych scenariuszy rozwoju dalszej sytuacji, może Ci się to przydać o wiele bardziej niż teraz przypuszczasz!

Jeśli mogę być w tym pomocny i nie poruszałem jakiegoś istotnego aspektu relacji w moich publikacjach online, to napisz w komentarzu.

PS: Nie jest moim zamiarem bezwstydna autopromocja, niemniej już ponad 7000 osób skorzystało z napisanego przeze mnie, łatwego w czytaniu, pełnego wskazówek podręcznika Sukces w relacjach międzyludzkich i to jest bardzo dobry punkt aby zacząć. Książka, szczególnie w wersji elektronicznej (epub,mobi, pdf) specjalnie ma taką cenę, aby każdego było stać, a zmieniła życie wielu ludzi. Wspomniane przez Czytelnika „odarcie ze złudzeń” dotyczy oceny jego aktualnych umiejętności, potem już jest tylko lepiej :)

Co robisz z Twoimi krytycznymi słabościami?

Dziś rozpoczniemy dyskusję na bardzo trzeźwiący temat, a mianowicie o tych z naszych słabości, które mogą nas zabić fizycznie albo ekonomicznie.

Uprzedzam, że to nie będzie budujący post z kwiatuszkami i słoneczkiem, więc jeśli ktoś nie jest gotowy, to lepiej niech nie czyta dalej, bo będzie grubo.

Czy nam się to podoba, czy nie, to będziemy w najbliższych miesiącach a prawdopodobnie i latach skonfrontowani z dwoma poważnymi zagrożeniami:

  • Wirusem SARS-CoV-2, który może nie tylko doprowadzić do bardzo nieprzyjemnej śmierci, lecz także do uszkodzenia wielu istotnych narządów wewnętrznych, a co gorsza też do problemów z naszym układem nerwowym, z czego większość ludzi nie zdaje sobie sprawy. Poguglujcie sobie nazwę wirusa z terminem „dysexecutive syndrome”, to traficie na prace naukowe na ten ostatni temat. Bardzo trzeźwiące.
  • Potężnym kryzysem gospodarczym, który zapowiadał się już przed epidemią, wirus tylko przyśpieszył i spotęgował jego nadejście. Wolałbym się mylić, ale raczej musimy się liczyć ze zniknięciem bardzo wielu firm, bardzo dużym bezrobociem i ogólnym chaosem w społeczeństwie.

W takich „podwójnych kleszczach” nie ma żadnych gwarancji, że wyjdziemy z tego bez szwanku, ale jako istoty rozumne możemy poszukać słabych punktów naszej „obrony” i koniecznie jak najszybciej je załatać. To może decydująco zwiększyć nasze szanse, że być może nie tylko przetrwamy ten trudny czas, ale w miarę możliwości nawet podelektujemy się życiem.

Widzę, że różni znani „guru” (o ile nie zniknęli niespodziewanie) propagują pracę nad dobrymi nawykami i silnymi stronami, testy tych ostatnich też stają się znowu popularne, wow!

Wasz stary Alex zamiast tego psuje zabawę i mówi: „Przede wszystkim nie daj się zabić. Ani fizycznie ani ekonomicznie!”

A w kryzysie zabić nas może nie zbyt wolny rozwój naszych talentów, lecz niedopilnowanie, aby w naszych liniach obronnych nie było niebezpiecznych luk i słabości. A tych jest zazwyczaj sporo.

Biorą się one z powszechnej i bardzo niebezpiecznej kombinacji następujących czynników:

Szczególnie popularna jest ta kombinacja w sprawach ekonomicznych i już teraz wiele osób ma sytuację nie do pozazdroszczenia. Ale o tym porozmawiamy sobie następnym razem.

Dziś na rozgrzewkę zajmijmy się lukami związanymi z zagrożeniem wirusem, bo mogę podać kilka przykładów mojego osobistego podejścia.

Jak tylko okazało się, że epidemia przywędrowała do nas, zacząłem intensywnie edukować się, bo im więcej wiemy o przeciwniku, tym lepiej możemy się zabezpieczyć. Dostępna wiedza na początku była dość skromna, ale z czasem korzystając z porządnych źródeł, wypracowałem sobie 2 linie obrony, które dokładnie opisałem na grupie. Szczególnie istotna jest ta druga linia
https://alexba.eu/blog/survival-first-moje-2-linie-obrony-w-czasach-koronawirusa-cz-2/
bo istnieje duże ryzyko, że mimo stosowania tej pierwszej, prędzej czy później się zarazimy. Nie jest wszystko jedno, jeśli nastąpi to tak późno jak tylko możliwe bo:

  1. Może w międzyczasie powstaną skuteczne terapie farmakologiczne
  2. Może w międzyczasie powstanie szczepionka
  3. Możemy mieć dużo czasu, aby proaktywnie wesprzeć nasz układ odpornościowy

Prawie 800 osób przeczytało to, co napisałem na grupie o tym, jak przeprowadzić ten pkt. 3.
Szczerze, ilu z Was przeprowadziło uczciwą analizę swojego stanu faktycznego a potem konkretne i kompleksowe działania naprawcze u samego siebie obejmujące wszystkie opisane tam zakresy? Mając wiedzę podaną na talerzu, po polsku i prostym językiem?

Jeżeli nie, to jaka kombinacja niewiedzy (?) arogancji i ociężałości zadziałała?

Niektórzy z Was pomyślą może „co sobie ten Alex wyobraża?” „Jakim prawem tak pisze?”, ale przecież daliście mi już dawno licencję do pisania bez ogródek, prawda? No cóż, każdy może kompletnie zignorować to, co mówię, wypisać się z grupy i zapomnieć o całej sprawie. Ja nie mam z tym problemu. Ale jeśli uważasz, że coś w tym jest, to najwyższy czas się obudzić i zacząć działać. Bo to podejście nie ogranicza się tylko do zdrowia, o czym porozmawiamy następnym razem.

Jeśli interesuje Was, jak serio ja podchodzę do tego, co piszę, to proszę bardzo :-)

Stosuję się do wszystkiego z obydwu linii obrony, które opisałem, a analiza moich słabych stron wykazała następujące istotne elementy ryzyka:

  • Zaawansowany wiek (64,5 lat) – z tym nic nie mogę zrobić, trzeba cieszyć się życiem :-)
  • Sporą nadwagę – mimo prawie miesięcznej kwarantanny i robienia zakupów tylko co 7-10 dni cały czas tracę kilogramy i to w rozsądny oraz zdrowy sposób, bez specjalnych wyrzeczeń.
  • Prawdopodobną insulinoodporność, którą ma większość osób „z brzuszkiem” – poza Świętami praktyczne wyeliminowanie pieczywa, ciastek, makaronu itp. Ostatnio dopiąłem się znowu o jedną dziurkę w pasku dalej, idę więc w dobrym kierunku, bo tzw. tłuszcz trzewny to poważny nieprzyjaciel.
  • Zbyt siedzący tryb życia – 4-7 km maszerowania dziennie plus czasem wieczorne spacery ładnie mnie uruchomiły :-)
  • Ciśnienie na górnej granicy normalnego – ładnie schodzi w dół razem z wagą i większą ilością ruchu

Oczywiście zawsze się może zdarzyć, że wirus albo cokolwiek innego przetransferuje mnie na tamten świat, ale przynajmniej rozgrywam wszystkie szanse, a to jest bardzo ważne.

Napiszcie, co o tym sądzicie, chętnie też odpowiem na Wasze pytania.

Jak wspierać innych w czasach COVID-19

Dziś porozmawiajmy o tym, jak skutecznie wspierać innych w tych trudnych czasach. Przy czym nie mam teraz na myśli takich oczywistych gestów wsparcia, jak zrobienie zakupów czy załatwienie czegoś starszym, zagrożonym ludziom. To jest proste, wystarczy trochę dobrej woli, taktu i środków ostrożności, abyśmy sami im czegoś niebezpiecznego nie przywlekli. Podobnie, jeśli ktoś chce wpłacić na jakąś zbiórkę czy fundację.

Te rozważania poświęcimy sytuacji, kiedy:

  1. Posiadamy pewne unikalne umiejętności i/lub możliwości, mogące znacznie i konkretnie pomóc innym ludziom.
  2. Sami tak zadbaliśmy o nasze sprawy życiowe i finansowe, że nie mamy konieczności poważniejszego borykania się z nimi.
  3. Jesteśmy empatycznymi ludźmi, którzy chcą bezpłatnie pomóc innym sympatycznym osobom, które z różnych powodów nie znajdują się w sytuacji opisanej w pkt.2

Zanim przejdziemy do tego, jak znaleźć takie wartościowe osoby w potrzebie, dwie ważne uwagi:

  • Pamiętacie instrukcję, którą czytają Wam przy starcie samolotu: „w razie spadku ciśnienia najpierw załóż maskę sobie, a potem innym”? Zróbcie najpierw solidną analizę, na ile sami jesteście zabezpieczeni. Przy różnych możliwych scenariuszach rozwoju sytuacji, też takich bardzo negatywnych. Nie ma sensu, abyście sami popadli w tarapaty.
  • Lepiej jest zawęzić się do jakiejś „grupy docelowej”, nawet jeśli będzie ona dość szeroka.

Przy powyższych założeniach, widzę dwie możliwe metody znalezienia beneficjentów, które ostatnio przepróbowałem z różnym skutkiem. Ponieważ takich osób jak ja, jest więcej (sam znam co najmniej 4 prawdziwych ekspertów chętnych do pomocy), to pozwolę sobie omówić je na własnych doświadczeniach, może komuś się przyda.

Metoda 1 – „wirusowa”

„Zarażasz” taką informacją, że chcesz coś dobrego zrobić za darmo różne osoby, które Cię znają i albo same mogą skorzystać, albo znają kogoś, komu to się przyda i mają zaufanie Twoich znajomych. Jak masz dobrą reputację i szerokie grono znajomych, to wystarcza i większość znanych mi ekspertów do tego się ogranicza. Ja w ten sposób już prawie 3 tygodnie temu wystartowałem z bardzo konkretnym workshopem dla zdeterminowanej i zmotywowanej grupy młodych adwokatów, a wkrótce ze specjalnym „COVID Top Gun” dla tych, którzy wsparli moją inicjatywę robienia dobra i którzy wyrażą faktyczną chęć udziału.

Metoda ma następujące zalety:

  1. Minimalny nakład „administracyjny”. Z tą grupą adwokatów zrobiłem już 3 sesje po 2h, na wysokim poziome, ich autentycznych kazusach i zwracając uwagę na dopasowane do każdej z uczestniczek podciągniecie ich umiejętności w niuansach, z których istnienia większość ludzi nawet nie zdaje sobie sprawy. Mój „koszt” administracyjny, to 3*15 min, kiedy jestem wcześniej w pokoju, aby każdy mógł sprawdzić łącze.
  2. Nie trzeba nikogo ekstra zachęcać do otwartości, ani przekonywać do korzyści, bo albo ktoś już czekał na taką sposobność, albo korzyści zostały mu przekazane „wirusowo”, bez mojego udziału.
  3. Bardzo wysoka motywacja uczestników, przekładająca się na efektywność workshopu.
  4. Widoczne wyraźne postępy wpływające na moje zadowolenie :)
  1. Świadomość, że gdzieś tam są fajni ludzie, którym chętnie byś pomógł, gdyby byli znajomymi, ale nawet uwzględniając „sześć stopni oddalenia” nie macie realnej szansy, aby to nastąpiła taką drogą.

Właśnie ta wspomniana świadomość nie dawała mi spokoju, więc spróbowaliśmy też innej metody.

Metoda 2 – „lejek pomocy”

Założeniem tego podejścia jest dość szerokie otwarcie drzwi wsparcia dla wartościowych ludzi, których nie znam i normalnie nigdy bym nie poznał. Robisz to przez szeroką zapowiedź takiej inicjatywy i zaproszenie do kontaktu wszelkich zainteresowanych ludzi (w moim wypadku małych przedsiębiorców). Robisz w miarę nieskomplikowany system rekrutacji, aby odsiać tych całkiem nieogarniętych (tak, tak i tacy się zdarzają), po czym robisz serię dość otwartych tematycznie spotkań online, aby bliżej poznać zarówno ich, jak i ich potrzeby. Potem, w założeniu, zestawiasz pasujące do siebie niewielkie grupy i robisz z nimi warsztaty na dokładnie takim poziomie, jak „Top Gun”. W teorii to powinno zadziałać, w praktyce poczytajcie niżej.

Zalety:

  1. Możliwość znalezienia wartościowych ludzi, którym można pomóc, a których nie spotkalibyśmy w inny sposób.
  2. Poznanie szeregu bardzo sympatycznych osób (faktycznie tak się stało :-))
  3. Teoretyczna możliwość zrobienia pozytywnej różnicy dla ludzi z branż, z którymi nie mam normalnie kontaktu.

Wady:

  1. Z punktu widzenia wykorzystania mojego czasu, jego duże marnotrawstwo na czynności czysto administracyjne takie jak pisanie mailingów, zaproszeń, postów o akcji itp.
  2. Dość słaby odzew, na 9 zaplanowanych dwugodzinnych spotkań online, w którymś momencie zaczęły zgłaszać się ciągle te same osoby, które zobaczyły, że nawet te „ogólne” przynoszą konkretne wartości, a nawet zaczęły między sobą ćwiczyć to, co się dowiedziały. To jest miłe, ale nie taki był cel „Stolika kawiarnianego” i z braku wystarczającej liczby nowych zgłoszeń odwołałem dwa z nich. W końcu mam co robić, a zarezerwowany czas 18-20 jest dla mnie bardzo atrakcyjnym „slotem”, bo wtedy jestem najbardziej kreatywny.
  3. Nie udało się wyłonić ani jednej grupy łączącej jednocześnie podobne wyzwania i odpowiednie zaangażowanie, co jest warunkiem zrobienia workshopu na najwyższym możliwym poziomie. Ponieważ na tym ostatnim bardzo mi zależy, jego rezultat jest moją porażką.

Jako ciekawostka, mając na liście 198 przedsiębiorców (którzy się tam sami, z własnej woli zapisali), napisałem do nich maila z prośbą o możliwe powody takiej sytuacji i sugestie co można zrobić inaczej. Z tej grupy tylko ok. 50 osób odpowiedziało, zresztą z bardzo wartościowymi uwagami i pomysłami. Jestem im za to bardzo zobowiązany i z pewnością nie zapomnę tego nikomu, kto znalazł na to chęci i czas. Doceniam bardzo! Z drugiej strony, wiele z tych propozycji byłoby świetnych, gdyby to był projekt komercyjny, na którym miałbym zarabiać. W sytuacji, kiedy chcę coś wartościowego dać w prezencie, płacenie np. za reklamy w internecie, czy robienie „profesjonalnej akcji marketingowej” z mojego punktu widzenia byłyby przegięciem. „Skomplikowany” sposób zapisywania się na spotkania (trzeba wysłać maila z określonym tekstem w temacie), też jest potrzebny, jako minimum odfiltrowujące niepasujące osoby. Jeżeli ktoś z kolei uważa, że ponieważ jest to za darmo, to niewiele warte, albo bo ja nie jestem „osobistością” w internecie czy mediach, to przecież też nie mój problem. Umiejętność wyłapywania prawdziwych sposobności jest przedsiębiorcy koniecznie potrzebna.

Konkluzja dla chcących pomagać w podobny sposób

Trzeba odwrócić proporcje zaangażowania i więcej czasu poświęcać tej „wirusowej” metodzie. Raz na tydzień, albo i rzadziej, robić sesje otwarte, aby nieznani nam, wartościowi ludzie mieli okazję pojawić się na naszym „radarze pomocy” i tych zdecydowanie wspierać. Nie płakać, jeśli większość to zignoruje lub pójdzie w innym kierunku. Ludzie mają teraz mnóstwo problemów na głowie i trzeba do tego mieć zrozumienie. Ja mam, nawet jak jestem przekonany, że w gospodarce będziemy mieli taką burzę, że naprawdę warto do niej się przygotować.

Wszystkim życzę, abyśmy dobrze ten trudny okres.

Survival first – nie tylko Ty się liczysz cz.3

Mam nadzieję, że wielu z Was, a szczególnie bardziej zagrożeni członkowie Waszych Rodzin, wzięło sobie do serca zalecenia, które opisywałem w poprzednich dwóch postach. Nawet, jeśli ktoś dotąd kompletnie zaniedbywał któryś ze wspomnianych tam elementów, to lepiej zacząć działać właśnie teraz, bo wirus zostanie z nami dłużej i każdy tydzień możemy wykorzystać do powiększenia naszych szans w wypadku złapania go.

Jak wspominałem wielokrotnie, nic nie daje nam absolutnej pewności, ale im więcej ze wskazanych elementów naszej obrony uruchomimy, tym większe będą nasze szanse przeżycia. A to jest, szczególnie w obliczu niezadbania przez rząd o właściwe przygotowanie Służby Zdrowia, bardzo ważne.

Na prośbę niektórych z Was nagrałem nawet wideo na YT, aby ci nieco starsi ludzie mogli zobaczyć, że nie poleca to jakiś młodzieniec, tylko człowiek w wieku zbliżonym do nich. Człowiek, który też jest w grupie podwyższonego ryzyka, a ma bardzo dobre życie, z którym nie chce się rozstawać, zwłaszcza w wyniku błędów czy niedopatrzeń, których można uniknąć. Jeśli jeszcze w jakiś sposób mogę pomóc komukolwiek w przekonaniu osoby bliskiej, to napiszcie w komentarzach, co mogę zrobić.

Sam stosuję wszystkie elementy tego, co napisałem w poprzednich postach tej serii, plus planuję jeszcze rozpocząć ćwiczenia siłowe w mieszkaniu. Nieźle mi idzie utrata wagi, choć odżywiając się w ostatnich tygodniach naprawdę smakowicie, znacznie wyhamowałem ten proces. Muszę go trochę stuningować, bo z jednej strony im szybciej zjadę z wagą tym lepiej, z drugiej dłuższe głodowanie podnosi poziom stresu i osłabia odporność. A z trzeciej, lubię delektować się życiem :-)

Powiedzmy sobie jeszcze o używaniu masek. Wiele osób, w tym jeden, podobno bardzo popularny w internecie lekarz, pogardliwie wypowiada się o ich używaniu „bo nic nie dają”. Tacy ludzie albo są totalnymi egoistami, albo po prostu są niedouczeni. Poczytajcie sobie tę pracę naukową https://jamanetwork.com/journals/jama/fullarticle/2763852a szczególnie zobaczcie zamieszczone w niej wideo pokazujące w bardzo zwolnionym tempie efekt kichnięcia zdrowej osoby. W wypadku osoby z podrażnionymi infekcją drogami oddechowymi, będzie to prawdopodobnie znacznie silniejsze. Taką „chmurkę”, tylko mniejszą generujemy też kiedy mówimy, a nawet kiedy „tylko” wydychamy.

Dodajmy do tego, że spory odsetek osób zarażonych (i zarażających) może o tym nie wiedzieć, albo myśleć, że ma zwykły katar, stając się niechcący „aniołami śmierci” dla osób o osłabionym systemie odpornościowym.

Jakakolwiek maska, którą mamy na twarzy znacznie zmniejszy nie tylko ilość emitowanych przez nas potencjalnie zakaźnych drobinek śliny, śluzu itp. ale też bardzo ograniczy „zasięg” takiej chmury, jak na wideo w tych badaniach.

Używajmy ich właśnie do takiej ochrony współbliźnich i to od razu, bez administracyjnego przymusu, zwłaszcza kiedy nie możemy uniknąć mijania innych w dużej odległości, albo w pomieszczeniach.

Przy okazji, nawet bardzo niedoskonała maska też ograniczy wchłoniętą przez nas ilość kropelek z wirusem, które wyemitował ktoś zarażony. To może zrobić różnicę pomiędzy liczbą wirusów, z którą poradzi sobie nasza pierwsza linia obrony immunologicznej, a taką, która zacznie destruktywnie działać w naszym organizmie.

Jeśli uważasz ten tekst za wartościowy, to proszę poszeruj go, aby dotarł do możliwe dużej grupy osób.

Survival first – moje 2 linie obrony w czasach koronawirusa cz.2

Drugą linią mojej obrony jest mój system odpornościowy. Wybaczcie mi wszelkie uproszczenia, którymi będę się zaraz posługiwał, ale to nie publikacja naukowa, a chodzi o łatwe zrozumienie dość skomplikowanych mechanizmów jego działania i tego, jak możemy na niego pozytywnie wpłynąć.

Nasz układ odpornościowy, to fantastyczna i bardzo zróżnicowana armia, która broni nas ciągle przed wszelkiego rodzaju intruzami próbującymi wtargnąć do naszego organizmu. Jeżeli macie teraz czas, to postudiujcie sobie w wiarygodnych źródłach jak on działa, naprawdę warto!

Mamy w nim „siły szybkiego reagowania”, które niezwłocznie rzucają się na każdego intruza i bardzo wielu z nich eliminują od razu, a jeśli nie dadzą mu od razu rady, to włącza się tzw. układ adaptacyjny, który zazwyczaj w ciągu kilku dni wypracowuje wyspecjalizowaną na tego napastnika broń, aby w końcu nie tylko wyeliminować go z organizmu, ale też zachować w „archiwum” gotowe jej plany, aby następnym razem zlikwidować go na samym początku inwazji. Czasem, z różnych powodów, ta „druga linia” wymyka się spod kontroli i jak przysłowiowy słoń w składzie porcelany demoluje nie tylko napastników, ale i spore części naszego organizmu. Stąd się bierze na przykład taka duża różnica w reagowaniu na styczność z wirusem SARS-Cov2 u różnych ludzi, niektórzy mając mocny i skuteczny system obrony „wykańczają” wirusa na szybko i bezobjawowo, inni niestety nie, a u nielicznych z powodu słabości systemu i mechanizmów go kontrolujących dochodzi właśnie do takiej zabójczej demolki w płucach, czy mięśniu sercowym.

Stąd moja druga linia obrony to wzmacnianie tego systemu i jego mechanizmów kontrolnych, oraz redukowanie czynników, które na niego wpływają osłabiająco.

Zanim opisze jak to robię, znowu podkreślam, że nie jestem lekarzem, nie jestem dietetykiem, nie jestem epidemiologiem, a to, co napiszę jest tylko opisaniem moich doświadczeń i metod i ma być rozumiane tylko jako taki opis. Faktem jest, że od kilku lat hobbystycznie edukuję się w fizjologii, biochemii i medycynie funkcjonalnej korzystając wyłącznie ze źródeł angielsko i niemieckojęzycznych. Wszystkie działania które opisuję nie są więc rezultatem wyczytania czegoś w gazecie, lecz dość dogłębnych studiów i porównywania różnych źródeł, a następnie użycia własnego umysłu do wyrobienia sobie poglądu, jak w naszym organizmie działają te niezwykle skomplikowane i współzależne mechanizmy.

Czynniki, nad którymi przynajmniej w pewnym stopniu mam kontrolę i staram się z nimi robić coś, co dobrze wpływa na moją odporność opiszę poniżej. Podkreślam, żaden z nich nie gwarantuje, nawet jeśli zoptymalizujemy je wszystkie, że się nie zarazimy wirusem, ale razem powiększają szansę, że taka potyczka zakończy się naszym zwycięstwem. A to już dużo warte! Zacznijmy od tych najłatwiejszych do wprowadzenia:

Sen – jest bardzo ważny nie tylko dla naszego nastroju i formy mentalnej, ale też dla właściwego działania naszego układu odpornościowego. Ten czynnik bardzo łatwo poprawić, a działanie jest zdecydowanie pozytywne. To co robię to:

  • Najpóźniej 2h przed spaniem staram się zmienić oświetlenie mieszkania na ciemniejsze i w miarę możliwości bardziej czerwone.
  • W tym samym czasie, na wszystkich moich urządzeniach z ekranem włącza się tryb nocny, który ma właśnie barwy bardzo ciepłe.
  • Łóżko generalnie jest przeznaczone wyłącznie do spania, seksu i wszelkich miłych aktywności fizycznych we dwoje.
  • Pomieszczenie w którym śpimy powinno być zaciemnione, jeśli jest to niemożliwe, to używamy takich opasek do spania na oczy.
  • Pomieszczenie w którym śpimy nie powinno być zbyt ciepłe, a powietrze dobrze nawilżone.
  • Dla większości ludzi optymalną długością snu jest 7-8h, ograniczanie jej z jakichkolwiek powodów, na które mamy wpływ jest delikatnie mówiąc nierozsądne.
  • Jeśli zdarza się Wam iść w nocy do toalety, to wstawcie tam taką małą nocną lamkę w kolorze żółtym, aby nie trzeba było włączać głównego światła, które prawie na pewno przerwie Wam np. produkcję melatoniny.

Ruch – bardzo ważny czynnik, łatwy do zmiany i często niedoceniany, też czasem przeze mnie:

  • O ile to możliwe staramy się prawie codziennie maszerować z dala od ludzi 2-6 km.
  • O ile świeci słońce, to staramy się tak dobierać miejsce tego maszerowania, aby maksymalizować wystawianie twarzy na bezpośrednie promienie słoneczne. Wbrew temu, co twierdzi wiele osób, nie chodzi przy tym o wytwarzanie witaminy D, które o tej porze roku, przy odkrytej tylko twarzy jest praktycznie zerowe. Bardziej chodzi o dobroczynny wpływ takiego światła na układ nerwowy, nasz nastrój i ogólne samopoczucie. A te ostatnie też są istotne dla skutecznego działania układu odpornościowego.
  • To, co zamierzam wprowadzić, to w dni pochmurne robienie mojej wersji HIIT oraz trochę ćwiczeń w domu z użyciem ciężaru własnego ciała.

Stres – zwłaszcza ten długotrwały, bardzo zmniejsza naszą odporność. Typowy przykład to ktoś, kto tygodniami pracuje w napięciu nad ważnym projektem, potem jedzie na wakacje i tam łatwo łapie jakąś infekcję. Z minimalizacją stresu, w aktualnej sytuacji wiele osób może mieć problem, ale róbmy co możemy:

  • Jeżeli tego jeszcze nie zrobiłaś/zrobiłeś przestań natychmiast oglądać jakąkolwiek telewizję, ci ludzie utrzymują Twoją uwagę najbardziej alarmistycznymi meldunkami, aby sprzedać Cię reklamodawcom. To buduje fałszywy obraz rzeczywistości i niepotrzebnie stresuje widza, o stracie cennego czasu już nie mówiąc. Rzetelna informacja to jest ostatnia rzecz, której możesz się tam spodziewać.
  • Podobne zalecenie dotyczy większości innych mediów komercyjnych. Jeśli wprowadzą stan wyjątkowy, to gwarantowanie się o tym dowiesz i bez nich.
  • Jeśli tylko możliwe, to wywalaj z Twojego życia ludzi kłótliwych, upierdliwych itp. Nawet kiedy nie można spotykać się na żywo, można poznawać i współdziałać z nowymi znajomymi, jak to robią na przykład uczestnicy „Rozmowy w Klinice”. Takich możliwości jest wiele, rozejrzyj się.
  • Jeśli masz do tego partnera/partnerkę to uprawiaj dużo seksu, przytulania się, całowania. To oprócz wydzielania sporej dawki oksytocyny działa generalnie odstresowująco, więc jest korzystne dla naszej odporności :-)
  • Jak to nie pomoże, to sięgaj po medytację, jogę itp. Ja tego nie stosuję, więc się tu nie wypowiadam.

Suplementy – Nasz organizm potrzebuje oprócz odpowiedniego pożywienia różnych substancji, których nie potrafimy wytworzyć sami. Większość Polaków biega po świecie z różnymi deficytami, co bardzo niekorzystnie przekłada się na sprawność i zdolność samoregulacji (pamiętacie tego słonia w składzie porcelany) naszego systemu odpornościowego. Dlatego regularnie konsumuję dziennie następujące suplementy:

  • Witamina C naturalna (acerola+dzika róża) 400 mg. Używam naturalnej, bo oprócz kwasu askorbinowego zawiera też 3 inne istotne mikroskładniki tego kompleksu, których nie posiadają tabletki zrobione tylko z wytworzonego chemicznie kwasu askorbinowego.
  • Witamina D3+K2/MK7. Konsumuje 9000 I.U D3 oraz 200mcg K2. Normalnie podtrzymuje poziom D3 biorąc 5000 I.U, ale chwilowo chcę go sobie podwyższyć.
  • Witamina A+E. Z witaminą A trzeba uważać, bo przedawkowanie może prowadzić do poważnych komplikacji! Biorę A 2500 IU oraz 200 mg E, będąc raczej po bezpiecznej stronie, bo to ok. połowa dawki, która mogę brać przy mojej masie ciała. Biorę od niedawna, jestem w fazie testowania mojego organizmu.
  • Magnez 200 mg w postaci cytrynianu magnezu, powinienem 300mg, ale mój żołądek tego nie lubi.
  • Cynk 25 mg.
  • Selen 200 µg.
  • Omega 3 (0,5 g DHA i 0,4 g EPA) plus ok 800 IU witaminy A, 800 IU witaminy D i 3 mg witaminy E. Te dodatkowe witaminy są w znakomitym „Tranie Norweskim”, który stosuję. Razem z branymi osobno suplementami tych witamin ciągle jestem w bezpiecznym zakresie, na co trzeba uważać. Jeżeli ktoś rozważa branie Omega 3 w postaci ALA (np. olej lniany), to warto wiedzieć, że sprawność organizmu w przekształcaniu ALA na konieczne potrzebne DHA i EPA jest bardzo kiepska.
  • 4 kubki zielonej herbaty, w miarę możliwości bio ze względu na możliwe zanieczyszczenie pestycydami
  • ½-1 łyżeczki kurkumy z odrobiną pieprzu. Też lepiej bio, jeśli macie dostęp

Biorąc różne suplementy, należy uważać, aby nie brać jednocześnie tych, które nawzajem mogą zaburzać wzajemne wchłanianie. Dlatego przyjmuję:

  • Rano przed jedzeniem Cynk
  • Do jedzenia witamina C, D3/K2, A/E, Magnez, Omega 3. Witaminy D3 i A najlepiej zażywać do posiłku z tłuszczami, to zwiększa wchłanianie
  • Długo po posiłku selen

Podkreślam, że powyżej opisałem tylko to, co sam stosuję, nie należy tego traktować jako poradę medyczną.

Zażywanie tych suplementów nie uchroni nas od infekcji wirusem, niemniej wzmacnia nasz system odpornościowy zwiększając znacznie szanse, że sobie on z tym poradzi. Zwłaszcza jak ktoś, jak większość, ma niedobory. Wszystkie te preparaty są stosunkowo tanie i łatwo dostępne, nie potrzeba jakiś egzotycznych mikstur o nieznanym składzie i za spore pieniądze..

Metabolizm – jednym z czynników bardzo zwiększających ryzyko śmierci od zakażenia tym wirusem jest cukrzyca i inne czynniki towarzyszące często temu schorzeniu, jak nadwaga, nadciśnienie, czy schorzenia serca. Do tego wiele osób konsumuje produkty „hodujące” stany zapalne w organizmie jak np. te z nadmiarem omega 6 (większość tzw. olejów roślinnych) czy zawierające lektyny, szczególnie gluten. Do tego konsumpcja cukru, który dodawany jest praktycznie do wszelkich produktów przetworzonych, albo konsumowany w postaci „zdrowych” soków u wielu ludzi bardzo źle wpływa na stabilność poziomu cukru, co z kolei negatywnie wpływa na układ odpornościowy. Niektóre „zdrowe” warzywa, jak np. szpinak, botwinka, jarmuż itp. zawierają duże ilości szczawianów, które oprócz „hodowania” kamieni nerkowych i zmniejszania przyswajania wapnia tez powodują sporo komplikacji w organizmie. To wszystko zajmuje nasze siły obronne, zamiast mieć je w gotowości na agresję patogenów z zewnątrz.

Sam nie jestem bez grzechu, nie mam co prawda cukrzycy, ale za to ciągle jeszcze nadwagę i jak większość osób „z brzuszkiem” sporo tłuszczu trzewnego. A ta tkanka też podtrzymuje procesy zapalne, w tym wydzielanie cytokin. A wiemy, że tzw. burza cytokinowa jest powodem śmierci wielu ofiar COVID-19, zwłaszcza tych w młodszym wieku. Ja tam wolę nie mieć takiego dywersanta we własnym ciele i w ciągu ostatnich trzech miesięcy na spokojnie i bez męczenia się zrzuciłem już prawie 9 kg z dalszą tendencją spadkową. Prawdopodobnie, jak większość ludzi z nadwagą mam pewną insulinoodporność, którą przy okazji też zmniejszam. Co robię (w przybliżeniu):

  • Stosuję Intermittent Fasting – w wersji jedzenia w określonym „oknie czasowym” w ciągu doby. Uzależnionym od cukru zalecam na początek wariant 8 godzin jedzenia (np. 10-18) reszta to ew. tylko niesłodzone napoje jak woda, czarna kawa, herbata. Potem można to okno zawężać. Ja w międzyczasie mam dość elastyczny metabolizm i mogę bez problemu jeść w oknie 2h nie odczuwając głodu przez resztę doby, ale nie zalecam tego na początek. UWAGA! W obecnym okresie pandemii nie jest dobre poszczenie w dłuższych okresach, bo podnosi to poziom stresu w organizmie i przejściowo osłabia układ odpornościowy.
  • Jem bardzo mało węglowodanów – chyba, że mamy akurat z Karoliną dzień znakomitych bagietek z Flomaro, czy ciastek od Oskara. Okazyjnie można tez skusić się na pizzę, czy podobne grzeszki. Ale poza tymi dość rzadkimi wyjątkami nie jem pieczywa, ryżu, ziemniaków, makaronu, większości owoców za wyjątkiem borówek. Nie jem fast foodu i produktów gotowych, oraz wszelkich tych, o których wspomniałem na początku tego bloku.

Tak wygląda w skrócie dbałość mój układ immunologiczny. Mimo różnych błędów i zabranie się za jego tuningowanie dopiero stosunkowo niedawno, co najmniej od 6 lat nie miałem żadnej grypy czy przeziębienia z gorączką, raz miałem jelitówkę przez 24h i w listopadzie jakiś wirus pozbawił mnie na 48h normalnego głosu, ale bez gorączki. Piszę o tym, bo jeśli dotąd nie zadbaliście o tę linię obrony, to najwyższy czas zacząć. Koronawirus zostanie z nami na długo, pojawią się nowe i dobrze mieć naszą „armię” w dobrej kondycji i gotową do działań.

Na zakończenie podkreślam, że jest to tylko opis tego, co robię (i czego nie robię), a opisy zachodzących procesów są bardzo uproszczone. Jeśli ktoś jest zainteresowany i zna angielski, a może do tego i niemiecki, to znajdzie źródła, w których jest to dokładnie opisane, wszelkie badania naukowe dostępne są w bazie Pubmed.

PS: Jeżeli uważacie to za przydatne, to proszę udostępnijcie jak najszerzej. To może uratować czyjeś życie!

Survival first – moje 2 linie obrony w czasach koronawirusa cz.1

Jak wszyscy wiemy, mamy obecnie pandemię SARS-CoV-2, nowego wroga o którym jeszcze stosunkowo niewiele wiemy. To, co wiemy, to fakt, że dla niektórych ludzi zakażenie nim kończy się dość nieprzyjemną śmiercią i prawdopodobieństwo tego faktu wzrasta wraz z wiekiem i innymi czynnikami ryzyka. Innymi słowy, zakażając się bierzemy udział w tzw. rosyjskiej ruletce, przy czym liczba zabójczych nabojów w bębenku rośnie wraz ze wzrostem wspomnianych powyżej, powszechnie omawianych w mediach czynników.

Jako osoba dość zaawansowana wiekowo (64 lata) i z pewną nadwagą zaliczam się do grupy bardziej zagrożonych, a mając od wielu lat bardzo dobre życie zdecydowanie nie chciałbym się z nim też pożegnać. Dlatego stosuję 2 linie obrony, zdając sobie sprawę z tego, że jak na wojnie, nawet najlepsze przygotowanie nie jest gwarancją że nie zginiesz, choć odpowiednie przygotowanie i wyposażenie zmniejsza ryzyko takiego niefortunnego wydarzenia.

Dzisiaj podzielę się z Wami tym, co sam robię, może się to komuś przyda. Zacznę jednak od podkreślenia, że nie jestem lekarzem, nie jestem dietetykiem, nie jestem epidemiologiem, a to, co napiszę jest tylko opisaniem moich doświadczeń i metod i tylko jako taki opis ma byś rozumiane. Faktem jest, że od kilku lat hobbystycznie edukuję się w fizjologii, biochemii i medycynie funkcjonalnej korzystając wyłącznie ze źródeł angielsko i niemieckojęzycznych. Wszystkie działania które opisuję nie są więc rezultatem wyczytania czegoś w gazecie, lecz dość dogłębnych studiów i porównywania różnych źródeł, a następnie użycia własnego umysłu do wyrobienia sobie poglądu, jak w naszym organizmie działają te niezwykle skomplikowane i współzależne mechanizmy. Pozwólcie, że w tym tekście, zwłaszcza opisując moją 2 linię obrony, po prostu opiszę co robię, bez dogłębnego cytowania prac naukowych itp. zgoda?

No to do dzieła :-)

Pierwsza linia obrony – nie zaraź się!

Dopóki nie ma ani skutecznej szczepionki, ani terapii, a szpitale mogą być przeładowane, to jest to podstawowa strategia, polegająca na nie dopuszczeniu wirusa do mojego organizmu. Będąc w grupie podwyższonego ryzyka wolę też pomylić się przesadzając ze stosowanymi środkami, niż stosując je zbyt słabo.
Do opisania mojego podejścia posłużę się najpierw małą metaforą:

Wyobraźcie sobie, że jakaś zbrodnicza organizacja postanowiła Cię zabić mając do dyspozycji preparat, który:

  • Jest w wielu przypadkach zabójczy, jeśli dostanie się do twoich śluzówek w nosie, ustach lub oczach.
  • Możesz zostać zaatakowany przez niewinnie wyglądających zamachowców, którzy rozpylą ten preparat w odległości do 2m od nich. Zamachowcem może być każdy, nawet zaatakowany preparatem członek Twojej rodziny.
  • Preparat ten dłużej utrzymuje się w powietrzu w pomieszczeniach zamkniętych.
  • Możesz zostać zaatakowany podstępnie, przez naniesienie tego preparatu na różne przedmioty, na których pozostaje on aktywny 2-5 dni.
  • Jeżeli atak się powiedzie, to nie jest obojętne, czy trafiło Cię dziesięć, sto, tysiąc czy też dziesięć tysięcy jednostek tego preparatu. Im mniej, tym masz większe szanse go od razu odeprzeć, o czym napiszemy w części drugiej.

Przy takim opisie wroga, przeciwdziałania pierwszej linii są dość oczywiste:

  • O ile nie jesteś absolutnie pewien, że Twoje dłonie nie zostały skażone tym preparatem, to w żadnym wypadku nie dotykasz twarzy, dopóki tej pewności nie masz. Możesz ją uzyskać poprzez staranne mycie i odkażanie dłoni, to drugie preparatem zawierającym co najmniej 65% alkoholu. Płyny „przeciwbakteryjne” o innym składzie są w tym wypadku wątpliwe, bo nasz wróg to nie bakteria. Odkażanie rąk jest więc konieczne po powrocie z wszelkich wyjść poza Twoje mieszkanie, jak też po kontakcie z przedmiotami, które z zewnątrz znalazły się w tymże mieszkaniu i odstawiłeś je do „kwarantanny” o czym za chwilę.
  • Starasz się minimalizować bezpośrednie kontakty Twoje i domowników z innymi ludźmi, a jeśli jest to nieuniknione, to staraj się mijać ich w odległości co najmniej 2 m. Bez absolutnej konieczności nie wpuszczasz do Twojego domu ludzi tam nie mieszkających! Ty też nie odwiedzasz innych, o ile nie jest to naprawdę konieczne. W miarę możliwości unikaj pomieszczeń poza swoim mieszkaniem, szczególnie tym mniejszych i kiedy są w nich inni ludzie. Jeśli musisz przebywać w takich miejscach, to staraj się działać antycyklicznie, bądź tam wtedy, kiedy większość robi coś innego. Ja na przykład robię zakupy w ogromnej hali Makro i to wtedy, kiedy jest bardzo niewiele osób i nie ma kolejek przy kasach. Jak nie masz własnych doświadczeń w tej kwestii, to posłuż się Google Maps, tam przy każdym większym sklepie jest pozycja „Popularne godziny” i możesz sprawdzić, jak w tym, który Cię interesuje to zazwyczaj wygląda a nawet jak wygląda w chwili obecnej!
  • Jeśli kurier lub listonosz przynosi Ci przesyłki do domu, albo lądują tam zakupy czy cokolwiek z zewnątrz, to zakładaj, że na każdym z tych przedmiotów zamachowcy mogli rozpylić ten zabójczy preparat. Aby się chronić możesz zrobić jedną z następujących rzeczy:
    poddać przedmiot kwarantannie – ostrożnie odłożyć przedmioty w bezpieczne miejsce na odpowiedni czas, a samemu potem umyć i zdezynfekować zarówno ręce, jak i wszelkie powierzchnie które z tymi przedmiotami miały kontakt. Jeśli przedmioty są z papieru lub kartonu, to kwarantanna 48 h jest wystarczająca, jeśli to plastik lub metal, to zapomnij o ich istnieniu na 4-5 dni. To nie zawsze jest do zrobienia przy zakupie łatwo psującej się żywności, wtedy stosujemy następną metodę, a mianowicie odkażanie.
    Odkażamy co najmniej 70% roztworem alkoholu etylowego (spirytusu), który łatwo możemy zrobić sami np. z denaturatu. Bierzemy 0,5 l 92% denaturatu, dodajemy 157 ml wody i mamy gotowy 70% roztwór odkażający. Nie trzeba dodawać wody utlenionej, bo zwalczamy tylko wirusy, a nie przetrwalniki bakterii. Papier odkaża się źle (można zniszczyć), więc lepiej wysłać na kwarantannę. Większość przedmiotów szklanych (np. mój Samsung S7), plastikowych czy metalowych znosi takie odkażanie dość dobrze, ale próbujesz na własne ryzyko. W razie wątpliwości, lepiej na kwarantannę.
    Jeśli mówimy np. o zapakowanej hermetycznie żywności (wędliny itp.), czy coś psującego się w słoikach, lub pojemnikach plastikowych, to odkaź opakowanie, zanim włożysz je do lodówki. Inaczej przedłużysz nie tylko żywotność jedzenia, ale też naszego zabójczego preparatu, o którym mówimy. Jeśli chodzi o pozostałe produkty spożywcze, to lepiej zastosować zasadę żeglarzy podróżujących na jachtach w tropikach: „peel it, cook it, or throw away”. Czyli jeżeli możemy coś umyć i obrać, względnie ugotować, to robimy to, rezygnujemy zaś z produktów, gdzie jest to niemożliwe. To niestety eliminuje większość pieczywa i prawie wszelkiego rodzaju liściaste zieleniny, które mogły zostać skażone, a nie mamy możliwości zastosować na nich opisanych wcześniej metod deaktywacji „preparatu”. Na szczęście rezygnacja z takich produktów jest nie tylko możliwa bez szkody dla zdrowia, ale w wielu wypadkach wskazana, o czym napisze w części mówiącej o drugiej linii oporu. Ja np. konsumuje w tej grupie wyłącznie sałatę lodową i czasem bagietki z jednego, absolutnie pewnego źródła. Jeśli chodzi o sałatę lodową, to mogą być skażone zarówno sama folia, w której jest zapakowana, jak i sałata. Jak mam czas, to zostawiam ją po zakupach na kilka dni kwarantanny w samochodzie na parkingu. Sałata tak szybko się nie zepsuje, a wirus w tym czasie się dezaktywuje. Jeśli chcę zjeść sałatę lodową bezpośrednio po zakupieniu, to ostrożnie pozwalam sałacie wyśliznąć się z folii, którą niezwłocznie wyrzucam, dezynfekuję ręce, usuwam dwie wierzchnie warstwy i reszta jest na pewno OK. Podaję to jako przykład procedury, którą każdy może zastosować. Nawiasem mówiąc, sałata lodowa to doskonały podkład do konsumowania sporej ilości oliwy z oliwek Extra Virgin, do czego też jej używam.
  • W mojej kurtce jedna kieszeń jest przeznaczona na „izolatkę” dla przedmiotów, które używam wyłącznie na zewnątrz (klucze, karta do samochodu), a w drugiej trzymam małe opakowanie żelu do odkażania rąk. Kupiony żel przelewasz do małej butelki z dozownikiem, jakie używamy do podróży lotniczych (100 ml max) lub podobnego typu tubek i masz „zestaw spacerowo-zakupowy”.
  • Jeśli wychodzisz na zewnątrz, będziesz wyłącznie na świeżym powietrzu i jesteś pewien, że nie będziesz bliżej niż kilka metrów od innych ludzi, to maska nie jest Ci potrzebna, bo ani Ty, ani nikt inny nie może rozpylać „preparatu” tak, aby był niebezpieczny dla drugiej osoby. W innym przypadku lepiej zaopatrz się w maskę, którą należy używać! Nie musi to być ochrona klasy N95, przez którą zresztą ciężko się oddycha, ale cokolwiek pomiędzy Twoimi ustami i nosem, a resztą świata, zwłaszcza, jeśli będzie to dobrze przylegać do twarzy. Maska nie zablokuje wszelkich wirusów, ale nie przepuszczając większych kropelek wydzieliny je zawierających, drastycznie zmniejsza liczbę tych, które w najgorszym przypadku dostaną się do Twoich dróg oddechowych. A jak wspomniałem na początku, nie jest to wszystko jedno, bo z mniejszym atakiem bez problemu poradzi sobie zdrowy układ odpornościowy.
  • Cokolwiek robisz, zrób wszystko aby nie stać się pacjentem z innym problemem, zwłaszcza wymagającym intensywnej opieki. Przy wszelkich działaniach rozważ najpierw ryzyko zranienia się, złamania, oparzenia itp. tak, jakbyś był w dzikiej dżungli oddalony o 1000 km od najbliższej cywilizacji. Bądź szczególnie ostrożny i przewidujący, a ryzykowne zachowania zostaw na później

To są podstawowe działania mojej pierwszej linii obrony, nastawionej na to, aby się nie zarazić. W drugiej części opiszę moją drugą linię, którą buduję na wypadek, gdyby pierwsza zawiodła: metody wzmocnienia i utrzymania w dobrej formie układu odpornościowego.

Na razie tyle, jeśli macie jakiekolwiek pytania, to zapraszam do komentarzy, a jeśli uznacie ten tekst za przydatny, to szerujcie proszę dalej. To może uratować komuś życie, zwłaszcza jeśli ten ktoś jest, podobnie do mnie, w grupie podwyższonego ryzyka.

Archiwa tagu: nabywca

Sprzedaż mieszkania na kredyt

Kupno mieszkania na kredyt

Dokładnie tak mógłby brzmieć tytuł, ale … tu chodzi o Ciebie, jako właściciela nieruchomości, więc odwróciłem sytuację ��

Po co kolejny artykuł w sieci na ten temat? Ano po to, aby dokładnie naświetlić różne aspekty tej samej rzeczywistości. Banki od niedawna wymagają tzw. wkład własny. Nie rozpisując się wiele – chodzi o to, że bank jest w stanie udzielić kredytu tylko tym, którzy mają jakieś pieniądze; innymi słowy nie są zupełnymi golasami. Oczywiście te jakieś pieniądze to zazwyczaj musi być gotówka. Mało tego; nie dość, że gotówka, to w określonej wysokości. I tu cały szkopuł. Niektóre banki życzą sobie 10% a inne 20% tzw. wkładu własnego.

Wkład własny

Opisując to w prosty sposób, można rzec iż jest to finansowy udział nabywcy w zakupie nieruchomości. Jeżeli cena lokalu wynosi 200 tys PLN, to udział będzie wynosić 20 tys PLN – czyli 10% (procenty zależne są od oferty konkretnego banku). Banki podejdą do kredytu, gdy potencjalny nabywca wskaże konkretną nieruchomość, którą jest zainteresowany. Oczywiście można zrobić sobie symulację, na ile bank skredytuje – czyli jaką ma się zdolność kredytową, co jest moim zdaniem pierwszym posunięciem, ponieważ nabywca będzie wiedział, w jakich cenach (górna granica) szukać nieruchomości.

Umowa przedwstępna sprzedaży nieruchomości

Czym jest umowa przedwstępna

Zadaniem umowy przedwstępnej jest dogadanie warunków między stronami odnośnie sprzedaży nieruchomości. W zasadzie to nie handlujemy nieruchomościami, lecz prawami do nieruchomości. Należałoby więc rzec, iż umowa przedwstępna określa, a dokładnie to przypieczętowuje, warunki przeniesienia prawa do nieruchomości z jej dotychczasowego właściciela na stronę drugą. Dlatego też powinna określać istotne postanowienia umowy przyrzeczonej (umowy sprzedaży w formie aktu notarialnego).

Strony umowy

Sprzedający prawo do nieruchomości występuje jako zbywca, natomiast kupujący jest nabywcą, który ma wejść we władanie danym prawem. Ważne jest, aby obie strony były dobrze opisane – tak, aby nie było żadnych wątpliwości kto jest kim.

Oświadczenia stron

Strony – przeważnie zbywający – mogą oświadczyć różne rzeczy odnośnie przyszłej transakcji. Sprzedający zazwyczaj oświadcza co do przysługującemu mu prawa do nieruchomości, ewentualnych obciążeń i zobowiązań. Kupujący zazwyczaj oświadczając na piśmie, stwierdza fakt, iż zapoznał się z przedmiotem transakcji.

Jak drożej sprzedać mieszkanie

Właściwie to dziś pytanie powinno brzmieć: „Jak w ogóle sprzedać lokal mieszkalny”? ��

Cena nieruchomości lekarstwem na bolączkę?

Często w portalach ogłoszeniowych widuję te same oferty, pojawiające się tam regularnie od kilkunastu miesięcy. Przeważnie, po kilku próbach sprzedaży, zostaje zmniejszona cena.

Czy cena jest jedyną odpowiedzią na złapanie klienta? W Polsce utarł się już pewien symbol „CCC” – czyli Cena Czyni Cuda �� Jednak sporo ogłoszeń, w których cena została zredukowana, nadal nie znajduje nabywcy. Czyżby właściciel nadal żądał zbyt wysokiego wynagrodzenia za swoją nieruchomość? Być może.

Nieraz – przy okazji, widuję domy, które znam na pamięć z ogłoszeń. Przejeżdżając obok takiej posesji w cale się nie dziwię, że nikt tego nie chce kupić. Dlaczego? Ponieważ obraz, jaki ukazuje się moim oczom jest zniechęcający! A jak ktoś ma coś kupić, skoro nie chce nawet tego obejrzeć?

Czy korzystać z pośrednictwa biura nieruchomości

Kupić mieszkanie samemu

Brzmi fajnie i ekscytująco. Jednak, aby było bezpiecznie i zgodnie z planami nabywcy, należy znać się na rzeczy. Równie fajnie brzmi „weź 300.000 zł i zainwestuj na giełdzie„. Jeżeli kupujący nie wie, co robi, szybko może stracić cały majątek.

Bezpieczeństwo

Nabywca musi wiedzieć co ma sprawdzić i gdzie. Musi również umieć odpowiednio interpretować pozyskane informacje.

Poruszanie się na rynku nieruchomości można porównać do jazdy samochodem: jeżeli znasz przepisy, dobrze czujesz się za kierownicą, to diametralnie ryzyko nieudanej transakcji spada. Jeżeli napotkasz na drodze zaparkowany bus, którego kierowca wmawia, że od teraz musisz jeździć lewą stroną (bo tak mu wygodnie), to wiesz, że w Polsce jeździ się po prawej i w razie kolizji policjant obciąży kierowcę źle zaparkowanego busa.

Podobnie jest przy nieruchomościach. Jeżeli znasz przepisy, wiesz czego żądać lub o jakie informacje prosić, aby wszystko dokładnie sprawdzić, możesz spróbować samodzielnie nabyć nieruchomość. Pamiętaj jednak, że nawet urzędnicy (zwłaszcza ci, którzy zostali wybrani na stanowisko poprzez więzy krwi, a nie z konkursu na najlepszego kandydata) mogą wprowadzić w błąd, którego konsekwencje nabywca pokrywa z własnej kieszeni.

Zgodnie z planami

Chodzi tu głównie o cel i jego realizację. Jeżeli nabywca kupuje lokal mieszkalny, w którym chce otworzyć firmę i po fakcie dowiaduje się, że miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego zabrania wykonywania działalności gospodarczej na danym terenie, to można powiedzieć o dużej rozbieżności między planami nabywcy, a ich realizacją. Prym niedopasowania wiedzie obrót gruntami. Z pozoru proste zadanie, jak „kupić działkę budowlaną”, może okazać się zupełną porażką. Np. nabywca zaplanował sobie zamieszkanie w spokojnej okolicy, pod lasem, w duży domu z ogródkiem i sadem. Po nabyciu urokliwego kawałka gruntu okazuje się, że teren jest miejscami bagnisty, nad działką przechodzi linia wysokiego napięcia, nie ma doprowadzonej wody i nigdy nie będzie, a za ogrodzeniem zaczynają budowę drogi szybkiego ruchu. Grunty stanowią potężny rozdział w rynku nieruchomości; być może największy i najbardziej skomplikowany.

Koszty transakcji

Indywidualny nabywca kupuje emocjami. Jeżeli spodoba się dane mieszkanie, czy działka, to zrobi wszystko aby je zdobyć, i to jak najszybciej. W stanie euforii zazwyczaj godzi się na każde warunki cenowe lub po lekkiej negocjacji przytakuje. Jako pośrednik uwielbiam takich nabywców ��

Notariusz kroi takiego klienta standardową stawką, czyli możliwie najwyższą. Dlaczego? Wyjaśnię to nieco później.

Jeżeli nabywca zahaczy o pośrednika finansowego, szczególnie z dużej korporacji (tzw. doradcy finansowi), znowu może wyjść z o wiele lżejszym portfelem. Co prawda może uzyskać kredyt hipoteczny na dość atrakcyjnych warunkach samego oprocentowania, ale do którego zostaną przyczepione różne dziwne ubezpieczenia lub, co gorsza, programy regularnego oszczędzania, na których zarabiają głównie firmy doradzające i ich tzw. doradcy.

Ryzyko porażki poprzez słuchanie nieodpowiednich osób

Większość dobrych rad znajomych również można wrzucić do kosza, inaczej mogą zaszkodzić, niż przynieść jakiekolwiek pożytki. Dlaczego? Będę generalizował i powiem, że większość osób polega wyłącznie na opinii innych zamiast na faktach. Doradzająca ciotka, która w swoim życiu kupiła 2 mieszkania i wybudowała dom, może być skarbnicą wiedzy pod warunkiem, że osobiście uczestniczyła w większości przedsięwzięć; inaczej będzie skarbonką bez dna. Zauważyłem, że klienci biur nieruchomości są bardzo podatni na opinie i sugestie zupełnie obcych sobie osób – np. wyczytane w internecie komentarze, które nic szczególnego nie wnoszą do transakcji, ale ktoś napisał „nie polecam” lub „uwaga, bo to może być oszustwo„, lub nawołujących do zakupu samemu, ponieważ to jest bardzo proste i notariusz wszystko sprawdzi. Guzik prawda!

Podsumowanie zakupu nieruchomości bez pośrednika

Nabywca jest zdany wyłącznie na siebie. Niektórzy radzą się dodatkowo osób, które obdarzają wielkim zaufaniem lub które stanowią dla kupującego autorytet. Niestety większość tych osób totalnie nie wie, co czyni!, a konsekwencje ich porad mogą być tragiczne lub zupełnie nie dojdzie do żadnej transakcji.

W zależności od przyczyny nabycia nieruchomości, możemy wyróżnić 2 modele due diligence:

a) mieszkanie dla siebie – tu głównie nacisk kładziony jest na bezpieczeństwo zamieszkiwania (sąsiedztwo, gadżety jak domofon, kryty parking), komfort (które piętro, winda, bliskość sklepów, dojazd), estetyka (wygląd mieszkania, jak również całego budynku i terenu wokół)

b) mieszkanie pod wynajem – tu w grę wchodzą wyłącznie cyfry z kalkulatora. Transakcję przeprowadza się wyłącznie na liczbach, które powiedzą, czy dana inwestycja jest opłacalna, czy też należy poszukać innej.

Nabywca decydujący się na zakup nieruchomości na własną rękę zwiększa ryzyko strat finansowych. Zdarza się również, że finalny koszt nabycia mieszkania bez pośrednika jest porównywalny do ogólnego kosztu, gdzie pośrednik został wynajęty. Z drugiej strony nabywca dokonuje samodzielnego wyboru nieruchomości.

Zakup mieszkania przez pośrednika nieruchomości

Bezpieczeństwo transakcji

Pośrednik gwarantuje bezpieczeństwo transakcji. Czy oznacza to, że nabywca może mieć 100% pewności, że kupywana nieruchomość będzie wolna od wad formalno-prawnych? Nie! Dlaczego? Ponieważ to, że ktoś jest licencjonowanym pośrednikiem nie gwarantuje nieomylności. Niektórzy posiadają bogatą wiedzę i niesamowite doświadczenie, inni nie. Jest jednak jedno ALE; pośrednik jest ubezpieczony od tego, że coś spartoli. I to właśnie daje gwarancję nabywcy, prócz wiedzy i doświadczenia pośrednika, że ewentualne straty finansowe zostaną wyrównane.

Doświadczenie zawodowe

Dobry pośrednik zna się na lokalnym rynku. Wie gdzie, kiedy i za ile można kupić fajną nieruchomość. Co to znaczy fajna? Przede wszystkim spełniająca wymagania nabywcy i w dobrej cenie.

Klient może zaoszczędzić mnóstwo czasu na wybieraniu i oglądaniu totalnie nietrafionych nieruchomości. Zazwyczaj pośrednik, po przeprowadzonym wywiadzie, wyszukuje najlepsze strzały – czyli nieruchomości wpasowujące się w profil poszukiwań klienta. Bardzo często zdarza się, że to co klient chce, a to na co może sobie pozwolić, to zupełnie odmienne bieguny. Wprawny pośrednik potrafi ocenić takiego klienta po 2-3 wizytach i zaproponować coś szytego na jego miarę, co obu stronom oszczędza czas.

Dobry pośrednik pomoże wybrać np. odpowiedni projekt domu do nabywanej ziemi (zgodny z MPZP lub WZ), co wbrew pozorom nie jest sprawą łatwą.

Sprzedaż

Pomimo, iż ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami mówi o pobieraniu wynagrodzenia za staranne działania, to w Polsce utarło się, że klient płaci za efekt, czyli za finalizację transakcji. Innymi słowy pośrednik otrzyma wynagrodzenie nie za dobre rady, czy wożenie klienta z miejsca w miejsce i pokazywanie nieruchomości, ale za doprowadzenie do kupna lub sprzedaży.

Pośrednik reprezentujący nabywcę powinien słuchać klienta, jak również dzielić się swoimi spostrzeżeniami. Rady dawane w trakcie oglądania (lub tuż po) nieruchomości mogą być bezcenne dla nabywcy i mogą przyczynić się do zaoszczędzenia sporej sumy pieniędzy. Wynika to z faktu, że pośrednik to jak mechanik samochodowy – nieraz wystarczy, że spojrzy na wnętrze mieszkania i widzi, co jest nie tak, czy coś właściciel starał się ukryć (np. wilgotne ściany w domku jednorodzinnym mogą świadczyć o podmokłym gruncie), czy coś zataić (brak odbioru technicznego domu, czy brak zgody wspólnoty na poszerzenie lokalu o korytarz).

Niestety osobiście znam może kilku pośredników, którzy są zainteresowani pośrednictwem, a nie sprzedażą. Pośrednik to przedsiębiorca, lub osoba pracująca dla przedsiębiorcy. Jeżeli wynagradzany jest za doprowadzenie do umowy notarialnej, czyli za fizyczną sprzedaż, to będzie robił wszystko, aby zakończyć sprawę z klientem sprzedażą. I tak klienci są wożeni po mieszkaniach, domach, działkach, które zupełnie różnią się od ich preferencji. Niektórzy pośrednicy robią wszystko, aby sprzedać nieruchomość ze swojej bazy (wtedy dostają wynagrodzenie od obu stron). Klienci ulegają wpływowi sprzedawcy – neurolingwistyczne techniki NLP, czy inne sprzedażowe sztuczki wpływające pośrednio na klienta (emocje, zmysły, podświadomość), ale mają za zadanie przekonać klienta, że oferowana nieruchomość jest właśnie tą jedyną i … oczywiście doprowadzić do sprzedaży; ponieważ za tym idzie wynagrodzenie.

Sytuacje sprzedaży zamiast pośrednictwa szczególnie ujawniają się podczas transakcji wynajmu mieszkań. Ponieważ są to transakcje przynoszące stosunkowo mały zysk pośrednikom, niektórzy tylko nie robią wszystkiego, aby na siłę uszczęśliwić najemcę. Wiedza pośredników (których znam osobiście lub miałem z nimi styczność) o wynajmie jest znikoma! Sam raz straciłem pieniądze dając swoje mieszkanie w opiekę biura nieruchomości, którego pracownicy mieli zerowe pojęcie o czymkolwiek związanym z najmem – a było to biuro pośrednika z licencją i wieloletnim stażem – poza tym, że należy pobrać prowizję.

Finanse

Negocjacje i mediacje

Pośrednik ma większy wpływ na negocjacje ceny lub uzgadnianie innych warunków. Po pierwsze zna się na tym (doświadczenie czyni mistrza), po drugie pośrednik nie kupuje danej nieruchomości dla siebie, ale działa w imieniu swojego zleceniodawcy – czyli na chłodno, bez wielkich emocji, świadomie.

Kredytowanie

Bardzo często w biurze pośrednictwa nabywca może otrzymać oferty z różnych banków a propos finansowania hipotecznego. Ma to tę zaletę, że wymiana dokumentów następuje w jednym biurze – między osobą zajmującą się nieruchomością, a osobą zajmującą się kredytami i analizą finansową. W takim wypadku dokumenty są na miejscu i przepływ informacji między pracownikami powinien być doskonały, co wpływa na szybkość i jakość świadczonej usługi.

Taksa notarialna

Dla notariusza Kowalski z ulicy jest jednorazową transakcją i dlatego nabywca zapłaci 100% najwyższego wynagrodzenia notariusza. Natomiast jeżeli Kowalskiego przyprowadził pośrednik nieruchomości, to dla notariusza klientem głównym jest … pośrednik. Dlaczego? Ponieważ pośrednik może przyprowadzić wielu klientów, czyli dać notariuszowi ciągłe przychody. Jeszcze kilka lat temu, gdy notariatów była garstka, nikt nie zawracał sobie głowy pośrednikami. Aktualnie notariaty wyrastają jak grzyby po deszczu, co powoduje dużą konkurencję i walkę o klienta. Najlepszymi klientami dla notariuszy są biura obrotu nieruchomościami. Dlatego notariusz zjeżdża nawet o 50% ze swojego wynagrodzenia dla klienta biura nieruchomości. Biuro może zaproponować swoim klientom upust u notariusza, co de facto zmniejsza koszty transakcji. Mniejsze koszty przekładają się na większe finansowe możliwości zapłaty wynagrodzenia za pośrednictwo. Jest to świetna symbioza między notariuszem a pośrednikiem, na której korzysta również klient biura (win-win-win).

Wynagrodzenie pośrednika

Negocjacje cenowe

UOKiK powiada, że umowa pośrednictwa między osobą fizyczną a biurem musi być negocjowana. Popieram wszelkie negocjacje – wszak można zaoszczędzić trochę pieniędzy lub wynegocjować lepsze warunki. Ale niektórzy klienci biur pośrednictwa biorą sobie to zbyt do serca. Czy notariusz lub adwokat c hciałby pracować za 1% prowizji? Być może, tylko jaka to wtedy będzie praca? Nabywcy muszą zrozumieć, że wykorzystanie doświadczenia i wiedzy pośrednika kosztuje. Proszę pamiętać, że mowa jest o setkach tysięcy złotych.

Napiwek

Klient potrafi dać 10% napiwek kelnerowi za dobrą obsługę , który przyczynił się do zubożenia jego portfela, a skąpić 3% napiwku + VAT pośrednikowi za bezstratny (finansowo) przebieg transakcji (nabywca) lub wzbogacenie (zbywca). Dodam tylko, że produktem finalnym usługi kelnera będzie głównie gówno, natomiast z usługi biura – duże pieniądze, które trafią na konto klienta (zbywca) lub profesjonalnie – komfortowo dla klienta – przygotowana transakcja kupna (nabywca).

Obsługa obu stron transakcji w jednym biurze

Wiele osób twierdzi, że pośrednik reprezentujący obie strony działa na niekorzyść jednej z nich. Ja widzę same korzyści tego, że pośrednik zna dobrze realia każdej ze stron. Jeżeli pośrednik pomaga obu stronom dojść do porozumienia na zasadzie win-win, to jest to jak najbardziej akceptowalne. Aczkolwiek jest jeden warunek: gdy dochodzi do dyskusji a propos ceny za nieruchomość, to pośrednik powinien wstać od stołu i pozwolić dogadać się stronom bez swojego udziału.

Podsumowanie zakupu nieruchomości z pośrednikiem

Na rynku jest wielu pseudopośredników, nawet tych z licencją. Najlepszą reklamą dla danego biura są opinie jego klientów. Pośrednik jest jedynie człowiekiem, a jak dobrze wiemy, każdy popełnia błędy. Podstawową różnicą między własnym błędem a błędem popełnionym przez pośrednika jest to, że pośrednik posiada obowiązkowe ubezpieczenie. Klient kupujący samodzielnie jest zdany wyłącznie na siebie lub osoby, które mogą przyczynić się do zwiększenia ryzyka strat. Nabywca kupujący z pomocą pośrednika jest zdany na bogate doświadczenie i wiedzę z rynku nieruchomości, które pośrednik powinien mieć. Koszt transakcji w obu przypadkach może być zbliżony.

Najlepsi brokerzy opcji binarnych 2020:
  • Binarium
    Binarium

    1 miejsce w rankingu! Najlepszy wybor dla poczatkujacego!
    Bezplatne konto szkoleniowe i demo!
    Bonus za rejestracje!

  • FINMAX
    FINMAX

    Uczciwy i niezawodny broker! Dobre recenzje!

Like this post? Please share to your friends:
Inwestycja w opcje binarne

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!: