Część 8 Analiza techniczna – breakouty

Najlepsi brokerzy opcji binarnych 2020:
  • Binarium
    Binarium

    1 miejsce w rankingu! Najlepszy wybor dla poczatkujacego!
    Bezplatne konto szkoleniowe i demo!
    Bonus za rejestracje!

  • FINMAX
    FINMAX

    Uczciwy i niezawodny broker! Dobre recenzje!

Część 8: Analiza techniczna – breakouty

Dzisiaj porozmawiamy o breakoutach. Opowiem Ci, między innymi, o tym czym są breakouty, jak potwierdzić breakout i w jaki sposób go oczekiwać. Jeżeli masz jakiekolwiek pytania, nie zwlekaj i napisz je w sekcji komentarzy pod artykułem.

Jak już wcześniej wspomnieliśmy, jeżeli trader chce zwiększyć swoje zyski, powinien złapać/śledzić trendy tak długo jak to możliwe – i jeżeli to bezpieczne – przyglądać się mu (trendowi) do momentu, w którym otrzymujemy sygnał, że trend zacznie podążać w przeciwnym kierunku. Trend zazwyczaj rozpoczyna się i kończy breakoutem wsparcia i oporu lub linii trendu.

Czym jest breakout?

W świecie opcji binarnych i tradingu, breakout oznacza moment, w którym cena przechodzi przez wcześniej zaobserwowany opór i nadal wzrasta, lub odwrotnie, przekracza wsparcie, a następnie opada. Breakouty zazwyczaj wskazują zmianę w podaży / popycie aktywów i zazwyczaj rozpoczynają nowy trend. Jest to kluczowy powód, który czyni breakouty ważnym narzędziem dla wszystkich traderów, którzy tradingiem zajmują się na poważnie.

Jeżeli trend przechodzi w taki sam sposób jak trend, to zjawisko to służy nam jako potwierdzenie, że obecny trend nadal postępuje, podczas gdy potwierdzony breakout w przeciwnym kierunku niż kierunek trendu, to otrzymujemy informację, że trend raczej ulegnie odwróceniu.

Musimy jednakże strzec się fałszywych breakoutów, gdyż często mogą one nas zwieść.

Jak rozpoznać i potwierdzić breakout?

Pierwszą rzeczą jest, jak już sobie powiedzieliśmy, przekroczenie nakreślonej już linii wsparcia / oporu. Kolejną i równie ważną rzeczą jest oczekiwanie na potwierdzenie breakoutu i niedopuszczenie do stworzenia fałszywego breakoutu.

Rysunek 1 – Poziomy maksymalne i minimalne.

Po pierwsze, ważne jest zdefiniowanie strefy wsparcia i oporu. (zobacz Rysunek 2) Następnie minimalnego poziomu wsparcia i maksymalnego dla oporu. (punkty A i B na Rys. 1) Powie to nam o poziomie / standardzie breakoutu.

Jeżeli cena przekroczy te poziomy, uznamy że właśnie rozpoczął się breakout. Spójrzmy na Rysunek 2. Jak widzimy, fałszywy breakout odpada.

Rysunek 2: Obszar wsparcia i oporu + breakouty

Jednakże, możemy spotkać się również z czymś takim jak fałszywy breakout. Termin ten używany jest do opisu momentu, w którym cena przekracza poziom naszego maksymalnego wsparcia/oporu i dlatego zachowuje się jak breakout. Po chwili jednak, zaczyna wracać. (Przykład na Rysunku 3)

Najlepsi brokerzy opcji binarnych 2020:
  • Binarium
    Binarium

    1 miejsce w rankingu! Najlepszy wybor dla poczatkujacego!
    Bezplatne konto szkoleniowe i demo!
    Bonus za rejestracje!

  • FINMAX
    FINMAX

    Uczciwy i niezawodny broker! Dobre recenzje!

Rysunek 3: Fałszywy breakout

Niektórzy traderzy potwierdzają breakouty po prostu w momencie zamknięcia się świecy powyżej linii oporu. Inni czekają do momentu, w którym kolejna świeca zamknie się powyżej. Wszystko zależy od Twojej osobowości i temperamentu. Inni traderzy czekają, aż cena przekroczy nasz poziom o określoną liczbę pipsów.

Inną metodą potwierdzania breakoutów jest inna linia, która znajduje się w odległości X procent od naszej linii minimalnego wsparcia. Liczba X wybierana jest przez każdego tradera, w zależności od ich temperamentu. Zazwyczaj jednak znajduje się w przedziale od 9 do 20.

100 % to odległość od naszego obecnego wsparcia do obecnego oporu. Zobacz Rysunek 4

Rysunek 4: Przykład trzeciej metody potwierdzenia breakoutu

Wszystko, co właśnie ujrzeliśmy na przykładach wsparć i oporów działa identycznie w przypadku linii trendu. Spójrzmy na przykład na Rysunku 5. Czy teraz już rozumiesz? ��

Rysunek 5: Wiedza o breakoutach wykorzystywana na liniach trendu

Czy możemy przewidzieć breakout?

Często mamy możliwość przewidzieć breakout, jeżeli spojrzymy na któryś ze wskaźników objętości. (Będziemy o tym mówić następnym razem)

Jeżeli objętość wzrasta wraz z trendem, to oznacza to umocnienie się trendu. Gdy cena spada poniżej poziomu oporu, a objętość się zwiększa na świecach wzrostowych i opada na spadkowych, to istnieje duża szansa, że w naszej strefie oporu dojdzie do breakoutu.

Autor

Więcej o Step

Chciałem założyć firmę i zarabiać pieniądze już w szkole średniej. Gdy na serio zacząłem myśleć o biznesie online, byłem w klasie maturalnej. Nie szło mi jednak zbyt dobrze. Teraz potrafię jednak czerpać zyski z handlu opcjami binarnymi i jest to moje główne zajęcie, dlatego cieszę się, że mogę dzielić się z Tobą swoim doświadczeniem. Wszystkie artykuły

Analiza techniczna

Analiza techniczna to jeden z dwóch typów analiz. Wykorzystując analizę techniczną, traderzy zakładają, że z pomocą określonych formuł, wskaźników i różnych technik odczytywania wykresów, ich szanse na prognozowanie przyszłych trendów wzrosną.

Analiza techniczna jest wykorzystywana przez większość traderów opcji binarnych. Kategoria analizy technicznej obejmuje wszystkie rodzaje strategii tradingowych bazujących na ruchach cen, kwotach, trendach i wskaźnikach.

Wykres pokazujący jak traderzy korzystający z analizy technicznej wyczekują otwarcia transakcji

Na tej stronie znajdziesz mnóstwo artykułów o analizie technicznej dla aktywów takich jak waluty, towary, indeksy i akcje. Gorąco zachęcamy do nauki podstaw analizy technicznej. To jedyny sposób, aby początkujący trader zaczął odnosić sukcesy.

Analiza techniczna może pomóc nie tylko w handlu opcjami binarnymi, ale także w handlu Forex i CDF.

Opcje binarne i handel CDF (Forex) różni w zasadzie jedna zasadnicza różnica. Podczas gdy w opcjach binarnych jesteś uzależniony od ustalonej ramy czasowej, w Forex Twoja pozycja otwarta będzie tak długo, jak tylko chcesz. Daje Ci to pewną przewagę, gdyż możesz poczekać na najlepszy moment na zamknięcie pozycji.

Niezależnie od preferowanych przez Ciebie aktywów, zalecam nauczyć się analizy technicznej i korzystać z niej w swojej grze.

Powodzenia w analizowaniu wykresów!

Artykuły o Analiza techniczna

Część 16: Analiza techniczna – formacje świecowe cz. II.

W poprzedniej odsłonie analizy technicznej (Część 10: Analiza techniczna – formacje świecowe), opisaliśmy formacje świecowe, np. pin bar czy układ trójki. Teraz nadszedł czas, aby omówić inne formacje świecowe. Zacznijmy…

Część 15: Analiza techniczna – Swingi

Swingi są niezwykle ważne i zaliczają się do analizy technicznej od zawsze, dlatego z pewnością każdy z was, kto kiedykolwiek przeprowadzał analizę techniczną, z pewnością ją zauważył. Swingi to podstawowe…

Część 14: Analiza techniczna – Pullback lub throwback

Dzisiejsza część analizy technicznej poświęcona będzie pullback’om (throwback’om). Omówimy definicję pullback’ów, różnice między nimi, jak ja zauważyć i jakie to ma przełożenie na transakcje opcji binarnych, a więc zaczynajmy. Czym…

Część 13: Analiza techniczna – siedzące świece

Niniejszy artykuł nie jest mojego autorstwa, a otrzymałem go w mailu napisanym przez jednego z traderów korzystających ze STRATEGII BERSI 2.0. Spodobał mi się, dlatego postanowiłem go delikatnie edytować i…

Część 12: Analiza techniczna – potwierdzenie odbić „price action”

W poprzedniej części mówiliśmy o tym jak potwierdzić zwrot od ważnych linii wsparcia bądź oporu, wykorzystując zarówno podstawowe, jak i zaawansowane techniki. Jeżeli jeszcze go nie przeczytałeś, to prawdopodobnie powinienem…

Część 11: Analiza techniczna – potwierdzenie zwrotu przy użyciu wskaźników

Skoro dotarliście już do części 11 naszej serii artykułów o analizie technicznej, to zakładam, że zapoznaliście się już ze wcześniejszymi artykułami. Jeśli nie, to gorąco do tego zachęcam – znajdziesz…

Część 10: Analiza techniczna – formacje świecowe

W poprzednim artykule o analizie technicznej powiedzieliśmy nieco więcej o tym jak przewidywać przyszłe ruchy cen w oparciu o ruchy na wykresach i tworzenie się formacji świecowych. Formacje świecowe to…

Część 9: Analiza techniczna – formacje cenowe

Dzisiaj zajmiemy się kwestią formacji cenowych, którymi bez problemu możemy handlować. Jest ich całe mnóstwo i chociaż nie pojawiają się tak często jak wsparcia i opory, to jednak warto co…

Część 8: Analiza techniczna – breakouty

Dzisiaj porozmawiamy o breakoutach. Opowiem Ci, między innymi, o tym czym są breakouty, jak potwierdzić breakout i w jaki sposób go oczekiwać. Jeżeli masz jakiekolwiek pytania, nie zwlekaj i napisz…

Część 7: Analiza techniczna – wsparcia i opory

Dzisiaj będziemy mówić o równie ważnym, jeżeli nie ważniejszym, zagadnieniu co linia trendu. Opowiem o wsparciach i oporach. Sam się zastanawiam, dlaczego nie zacząłem mówić o tym wcześniej. Koncepcja wsparć…

Tajemnice inwestycyjnej literatury, część 4

/ wyłączenie zmiana post-tags na post-category –>

Trafia się dobra okazja by zajrzeć do biblioteczki i wyciągnąć może nie najnowszą, ale ostatnią książkę Johna Murphy’ego.

Ucząc się Analizy Technicznej lata temu dużo bardziej przypadł mi do gustu opasły tom Edwardsa i Magee p.t. „Technical Analysis”, choć ta pozycja skupia się wyłącznie na klasycznej analizie trendów i formacji, nie doczekała się o ile wiem polskiego wydania. Jednak pierwsza w moim życiu była oczywiście „biblia” Murphy’ego „Analiza techniczna rynków finansowych”, znacznie szersze kompedium wiedzy o narzędziach A.T. Z sentymentalnego względu i z szacunku dla autora (za popularyzację tego rodzaju wiedzy) będę oszczędny w minorowych ocenach jego dzieła sprzed bodajże 2 lat:

The Visual Investor: How to Spot Market Trends (np. w Amazon)

(Inwestor wizualny: Jak wykrywać trendy rynku)

Po raz pierwszy używa w niej zwrotu „ANALIZA WIZUALNA” zamiast dotychczasowego „Analiza Techniczna”. Jak tłumaczy – bardziej oddaje to rodzaj działań, które podejmuje inwestor. Rzeczywiście bowiem za pomocą oka i ręki (lub komputera) analizuje on wykresy pod względem optycznym, wizualnym, tak zwany z angielska “charting” (czyli dosłownie: „wykresowanie”), traktując wykresy jako rysunki a nie ciągi liczb. Natomiast wyjaśnienie mówiące we wstępie o tym, że słowo „techniczny” kojarzy się ludziom z czymś bardziej abstrakcyjnym, mnie nie przekonuje. Ale potrafię zrozumieć, że wizualizacja może się wiązać z czymś miłym i przyjemnym w dobie powrotu ludzkości po tysiącach lat do pisma obrazkowego podczas gdy słowo „technika” odrzuca swym chłodem potencjalnych adeptów. To chyba też po części wyjaśnia w jakim celu książka powstała (jednak jestem złośliwy ;)).

I chociaż autor zauważa zmiany w świecie i wskazuje na skomputeryzowanie współczesnych techników, a nawet przywołuje back testing (test strategii na danych hisorycznych) to ciąg dalszy jest taki sam jak kiedyś – uczta dla konsumentów subiektywnej A.T. (SAT).

W zasadzie książka w połowie składa się z połączenia najprostszych elementów wziętych z jego „Analizy Technicznej rynków finansowych” (2 formacje, średnia, 2 wskaźniki i wsparcia/opory) oraz „Międzyrynkowej analizy technicznej”, opisującej zależności pomiędzy rynkami akcji, obligacji i towarów a także analizę sektorów. Nic nowego. W zasadzie świeższą porcją wiedzy obdarowuje czytelnika w drugiej części książki, i to policzę mu na plus, wskazując jak w podobny sposób użyć tych technicznych narzędzi do spekulowania na funduszach inwestycyjnych (w zasadzie wykresach ich jednostek) oraz ETF-ach. Nie jest to pewnie zaskoczeniem dla zaawansowanych inwestorów, tam można równie dobrze użyć systemów mechanicznych jak i każdego innego rodzaju systematycznej analizy decyzyjnej. Co ciekawe, Murphy w tym miejscu sugeruje sięgnięcie do fundamentów czyli na przykład bazy wiedzy o funduszach prowadzonej przez serwis (doskonały zresztą) Morningstar. Trzeba jednak pamiętać o poślizgach cenowych/czasowych przy nabywaniu i umarzaniu jednostek (przy okazji – czy są już u nas fundusze, które dokonują tych konwersji po cenie z dnia zlecenia?).

To jeszcze przez chwilę i delikatnie o tym czego nie ma. Choć wiem, że wielu czytelnikom to nie przeszkadza, mnie to razi: niemal nic o ryzyku, żadnych statystyk, przemilczane w większości stopy. Jednym słowem festiwal milczących obietnic, ma być łatwo, miło i przyjemnie. To równoznaczne z łzami, potem i stratami potencjalnych chętnych do użycia tej wiedzy w tak podany im sposób. Cóż, wiedza kosztuje. Nie napiszę „don’t try it at home” (nie próbuj tego w domu; tylko na swoją odpowiedzialność), raczej ostrzegę: nie próbuj tego na realnym rachunku bez kilku lat treningu.

Zobacz również

19 Komentarzy

A ja proponuję przetłumaczyć “Visual investor” jako “Inwestowanie na oko”.

Bo czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.

1. Dzieki Kathay za recenzje i raczej przestroge przed ta ksiazka.

Zakladam ze czytasz / masz dostep do sporej ilosci ksiazek.
Czy mozesz zrecenzjowac te, ktore uwazasz za naprawde ciekawe oraz wnoszace cos nowego?
Moze inni sie zgodza z twoim wyborem, moze nie, ale tutaj opisales ksiazke ktora w sumie nie wnosi nic nowego, a jako jedyna w tym miesiacu sie pojawila.

2. Jakis czas temu, bodajze Grzes, polecil kilka ciekawych, jego zdaniem, blogow. Wszystkie przejrzalem, kilka mi faktycznie sie spodobalo i zaczalem je subskrybowac. Czy mozecie, autorzy blogow Bossy, jak i ich czytelnicy zaproponowac wasze propozycje, cos co przczytaliscie i uwazacie ze dana pozycja jest ciekawa i wartosciowa. wasz subiektywny wybor, ktory pozwoli skoncentrowac sie na analiie tych pozycji i z nich wybrac cos dla siebie.
Moze ktorys z “pisarzy glownych” stworzy nowy post o tytule “Lektura do przeczytania” gdzie kazdy bedzie mogl dolozyc swoja ciekawa cegle.

“Dzięki Kathay za recenzje i raczej przestroge przed ta ksiazka.”

A nie lepiej to samemu przeczytać i potem podzielić się swoimi wrażeniami, a nie tylko polegać na opinii innych?

Bo różnie to ludzie o niej mówią, panie dzieju, bardzo rożnie – mówią, że nawet jak nie jest dziwką, to na pewno jest pedałem!

No bo takie głosy też słyszymy: Jeśli inwestorzy chcą nauczyć się jak wykorzystywać trendy w tradingu to powinien przeczytać “Wizualnego Inwestora”, nie uroniwszy ani słowa. Murphy znowu trafił w dziesiątkę.”

To nie ja, to niejaki Michaael Covel,autor The Complete Turtle Trader i Trend Following. Inni znani autorzy, tacy jak – Perry Kaufman, Tom DeMark, Thomas N. Bulkowski, też ja chwalą (chodzi o wydanie 2 z 2009 roku)- vide:

Oczywiście nie znaczy to wcale, że Kathaya opinię należy zlekceważyć, wprost przeciwnie – powinna ona nam dać do myślenia, ale zawsze warto samemu sprawdzić.

Less nie ma, niestety, swojej opinii na jej temat, bo czytał pierwsze wydanie z 1996 r., ale było to tak dawno, że nic nie pamięta, a 2 wydanie, po ponad 13 latach może, się istotnie różnić, mimo że pierwsze też zebrało niezłe opinie.

A teraz przejdźmy do tłumaczenia tytułu,bo to jest ulubione ćwiczenie lessa. “The visual investor” – tłumaczenie tego jako “Inwestor wizualny”, mnie jakoś nie podchodzi, no bo patrzący na wykresy to jest wizualny, a czemu nie optyczny, wzrokowy, obserwujący, kikujący czy patrzacy a nawet dostrzegający czy widzący?

Jakby jeszcze miał podgląd na parkiet i słyszał stamtąd głosy, to byłby “Inwestorem adiowizualnym”? ��

Można zadać pytanie, pokiego grzyba dziadek Murphy wprowadza nowy termin – visual analysis, zamiast dawniejszych technical czy chart analysis? Czyżby zdziecinniał albo mu odbiło?

Nie, to jest tylko zabieg marketingowy, mający sprzedać więcej książek, pod nowym nazwaniem, bo słowo techniczny kojarzy się z czym złożonym,skomplikowanym czy abstrakcyjnym, zaś “wykresowanie” bywa zagmatwane i żmudne.

Natomiast “wizualna analiza” brzmi prosto, patrzysz i widzisz, wystarczy przysłowiowy rzut oka i już wszystko wiadomo. Prosto, lekko i przyjemnie można przejśc do zarabiania pieniędzy.

Ale z lessem jest tak, że on byle czym się nie zadawala i w bajki, już dawno nie wierzy. Mówi więc, że przymiotnik “wizualny” go zupełnie nie zadawala.

Murphy podaje taki argument za:słowniki definiują “visual” jako “capableof being seen by the eye, visible” (czyli widzialny lub widoczny).

Mamy przecież “niewidoczną rękę rynku” to możemy mieć i “Widzialnego inwestora”, któremu ta ręka, w niewidoczny sposób, wyciąga kasę z kieszeni.

No ale my, nie popieramy takich praktyk więc zaproponujemy coś lepszego, w to miejsce.

Eddoie Murphy powiedziałby zapewne -Co w oku, to i na widoku”, ale ja też słownikowy chłopak jestem i czytam tak.

visual- rzeczownik – Visual – A picture, chart, or other presentation that appeals to the sense of sight, used in promotion or for illustration or narration.

Chart- a graphic representation, as by curves, of a dependent variable, as temperature, price, etc.; graph.

Graph – A pictorial device, such as a pie chart or bar graph, used to illustrate quantitative relationships. Also called chart.

Charting – The graphing of market variables, especially of stock prices and market averages.

No i co z tego mi wychodzi, spytacie? Jeśli jeszcze nie widzicie to podpowiadam – wychodzi mi nie techniczna, nie wykreślna, nie wizualna, tylko “Graficzna Analiza Rynku”, czyli w skrócie GAR.

Gar, którym mamy wszystkie ingrediencje, formacje,linie, słupki,średnie, indykatory podlane wolumenem, i inne takie, z których możemy upichcić albo smakowitą potrawę albo zakalec jakiś.

Możemy bowiem rynek analizować na różny sposób, przedstawiać aktywność cenową na rynku – w sposób graficzny (w formie wykresów, grafów i innych znaków) oraz w formie tabelarycznej (ciągi, szeregi,rzędy i kolumny liczb), które można potem mechanicznie mielić i przetwarzać na różne sposoby.

Ponieważ zaś percepcja wzrokowa u człowieka lepiej rozwinęła się w procesie ewolucji, niż percepcja danych liczbowych, to może lepiej nazwać tę książkę “Widzący Inwestor” – patrzy i widzi co trzeba, bo przeczytał książkę Murphego.

To tylko taka moją propozycja, oparta na analizie słownej i dedukcji.

Wielokrotnie w historii blogów recenzowałem książki, spróbuj
po tagach. Każdą kolejną którą czytam również tutaj dodaję.

ad 2/ pytasz o blogi czy książki?

Układ blogów nie bardzo pozwala na utrzymanie na wierzchu wpisu
“lekury do przeczytania” ale mam inne wyjście:
stworzyłem nowy cykl “Rozmowy od czapy”, który będę cyklicznie
wznawiał z kolejnymi numerami. Tam można wszystko, również
pisać o książkach. A jeśli ktoś ma ochotę zrobić z tego wpis
osobny (lub z dowolnego innego tematu) to proszę o kontakt
na mój mail, o ile będzie to sensowna całość to ja udostępnie
swój blog i cały wpis na tego rodzaju opinie z zewnątrz.

Kathayu, a mógłbyś jeszcze zajrzeć do rozmów od czapy? Tam zadałem ci pytanie �� Dzięki z góry

Tajemnice inwestycyjnej literatury – refleksje osobiste.

Zasadniczo to wpis ten powinien być zamieszczony we wcześniejszym odcinku, ponieważ jednak Kathay podzielił się z nami swoją opinią o „Analizie Technicznej ” Murphy’ego wiec jest dobry pretekst do zamieszczenia mojego komentarza właśnie tutaj.

Autor wątku „Tajemnice inwestycyjnej literatury”, w części I stwierdził, co następuje: :

„TO NARZĘDZIA I POMYSŁY PREZENTOWANE W KSIĄŻKACH MUSZĄ OBRONIĆ SIĘ SAME! Tylko wszechstronne oraz zgodne z regułami statystycznej sztuki sprawdzenie ich skuteczności powinno być istotnym kryterium ich finalnej użyteczności.”

Powinny się obronić, czyli sprawdzić się w praktyce pod kątem przydatności no i skuteczności. Problem tylko w tym, kto i na jakiej podstawie orzeka czy się faktycznie sprawdzają czy nie i czy akurat można mu wierzyć .

Dla ilustracji podam pewien przykład. Jak kiedyś zainstalowałem sobie satelitę to lubiłem oglądać specyficzne teleturniej, z różnych krajów, jako ciekawostkę regionalną. We włoskiej telewizji szedł teleturniej, w którym wyświetlano na tablicy schemat elektroniczny jakiegoś urządzenia, przy czym niektóre elementy elektroniczne (oporniki, przetworniki,cewki, itp.) były zasłonięte numerowanymi kartkami. Zawodnik, który wylosował dany numer musiał zgadnąć jaki element powinien tam się znajdować, przy czym miejsce to było wyblankowane, czyli puste.

Zgadnąć musiał na podstawie swojej wiedzy w elektrotechniki, analizy całego schematu oraz uwzględnienia ujawnionych elementów, miał wstawić w puste miejsce właściwy brakujący element, tak by miał on sens miejscowy i pasował do całego schematu elektronicznego.

Pewnego razu rozmawiałem z pewna babką, mieszkającą od lat w Italii, i zadałem jej pytanie właśnie o ten teleturniej. Powiedziała, że cała włoska rodzina jej męża lubi pasjami oglądać ten teleturniej. Opowiedziała mi również o pewnym facecie, który w lot odgadywał nie tylko właściwe brakujące elementy ale podawał nawet najlepsze ich oznaczenia – typy YF83B – szedł jak burza i kosił wszystkie nagrody. Organizatorzy mieli go dość i próbowali go upupić na jakimś trudnym schemacie.

Aż pewnego razu wpadł, ku wielkiej uldze prowadzącego, bo pomylił elementy. Wprawdzie tłumaczył, że ten element na schemacie jest niewłaściwy, ale to był oryginalny schemat jakiegoś urządzenia. Gość ten wniósł reklamacje i eksperci orzekli, że to on miał rację, bo element zaproponowany przez niego lepiej pasował do schematu niż element faktycznie tam wstawiony przez inżynierów. Całe Włochy cieszyły się z jego tryumfu.

Jak opowiedziałem o tym znajomemu elektronikowi, to powiedział, że u nich w instytucie pracuje taki technik, który ma w głowie wszystkie schematy i też by tak potrafił, bo nawet poprawia płyty główne od renomowanych komputerów, i wymienia się tą wiedzą z kilkoma podobnymi maniakami w Internecie.

Jak go spytałem czy i on by tak potrafił to odpowiedział że niestety, on tylko może odczytać schemat, coś naprawi, coś podlutuje ale tylko płachtą w ręku, bonie ma tego daru widzenia całości, tylko widzi poszczególne fragmenty, jak ma oznaczone, czarno na białym, co i jak.

Myślę, że morał tej historyjki jest oczywisty dla każdego jak też podobieństwo schematu elektronicznego do wykresów analizy technicznej dosyć bliskie. Dane narzędzie można ocenić pod katem jego przydatności i skuteczności, tylko wtedy gdy się dobrze opanuje jego zrozumie jak ono działa dobrze opanuje jego stosowanie. Przykładowo wielu techników wyśmiewa wręcz fale Elliota, jako wymysł, tymczasem niektórzy (vide Pretcher) osiągają przy ich pomocy całkiem niezłe rezultaty. Komu więc wierzyć? Rozczarowanej większości czy też zadowolonej mniejszości!

W głowach i rękach jednych dane narzędzie analityczne może działać a u innych może nie działać. I każda z tych osób szczerze i obiektywnie (w swoim subiektywnym przekonaniu i doświadczeniu) będzie wypowiadać się o jego przydatności.

„W samej „Analizie technicznej” Murphy’ego można znaleźć całą furę narzędzi, które podlegają przynajmniej jednemu jeśli nie wszystkim czterem powyższym czynnikom. Nie wspominam piątego czyli prozaicznego: „to nie działa w takim układzie jak proponuje autor” //ale rzadko kto usiłuje to rzetelnie przebadać//”.

Myślę podobnie, jednak problem chyba polega na tym że, w moim przekonaniu, to Murphy raczej nie opisuje układów, w których omawiane przez niego narzędzia powinny działać, ani jak je stosować w praktyce, a raczej ogranicza się do samego ich opisu. Nie piszę, gdzie i jakie ustawiać stopy, jak rozpoznawać fałszywe breakouty, kiedy wejść a kiedy wyjść z pozycji itp. Bo jego książka bardziej poświęcona jest AT i jej narzędziom, a nie ich praktycznemu zastosowaniu w tradingu.

Zacznę więc wreszcie od mojej subiektywnej oceny książki Murphego, raz bo jest u nas chyba najbardziej znana, a dwa że jest całkiem obszerna, więc można od niej oczekiwać pewnych rzeczy, a trzy że jest to już dziś standard światowy, niemalże klasyk, można powiedzieć. No i niektórzy uważają ją wręcz za biblię AT, która ujawnia nam prawdę objawioną.

Wprawdzie jest to pozycja obszerna, a mimo to brak mi w niej elementów integrujących materiał w jedną spójną całość, pokazującej właściwe podejście do analizy bardziej złożonych konfiguracji oraz sposób podejścia i tok myślenia analityka technicznego. Brak również
odpowiedniej ilustracji praktycznego zastosowania tego całego instrumentarium.

Koncentrując się przede wszystkim na omawianiu formacji cenowych (price patterns) wyrobiła u wielu adeptów błędne przekonanie, że istota analizy technicznej sprowadza się właśnie do rozpoznawania figur, podczas gdy już pionierzy AT podkreślali, że rynek przemawia do nas przede wszystkim poprzez price action (szeroko rozumiane zachowanie się cen) oraz wolumen (co składa się na market action) – mówi się, że wolumen tworzy ceny i potwierdza trend.

Termin ten oznacza – zmiany ceny, ruch cen a dokładniej to zachowanie się cen rynkowych, jednak szerzej rozumiane, gdyż chodzi tu nie tylko o to jak bardzo ceny się zmieniały, jak szybko ale, przede wszystkim, oto jak zachowywały się one charakterystycznych punktach/miejscach cenowych, takich jak poziom wsparcia i oporu, oraz punktach zwrotnych (pivot swings).

Natomiast analiza formacji ma charakter subsydiarny, czyli pomocniczy, podobnie jak później wprowadzone indykatory, które potwierdzają wcześniejsze rozpoznanie PA i VOL, i je uzupełniają.

Zresztą niektóre szkoły AT i tradingu technicznego wcale nie wykorzystują analizy formacji, lub korzystają tylko z analizy punktowo-symbolicznej (point and figure), która mimo nie uwzględniania elementu czasu, w niektórych kwestiach daje lepszy wgląd w sytuację rynkową.

Swojego czasu też myślałem, że cała prawda o rynku zawarta jest właśnie w formacjach cenowych, w zawiłych wykresach, na granicy czytelności, i jak mi mówiono, że doświadczeni traderzy wcale nie zagłębiają się, aż tak, w studiowanie wykresów, to nie bardzo chciałem w to wierzyć, gdyś myślałem że w nich ukryty jest jakiś sekretny klucz, otwierający drzwi do poznania tajemnic rynku.
Tymczasem potem kilka razy spotkałem w słowie pisanym potwierdzenie, że to jednak prawda była.

Czegoś mi jeszcze brak w książce Murphego, co zresztą jest dziwne, gdyż był to jeden z kanonów klasycznej analizy technicznej. Chodzi mi tu o szersza analizę przypadków konsolidacji cenowej, obszaru kongestii oraz jak kto woli okresu bazowania.

Czemu jest to ważne? Ano dlatego, że w trendzie bocznym ceny znajdują się średnio w 67-75% czasu i na tym rynku najłatwiej traderzy tracą kapitał na gwałtownych zwrotach
oscylacyjnych (na tzw whipsaw).

Dawniej poświęcano temu zagadnieniu dużo więcej czasu, starając się pokazać kiedy mamy do czynienia z akumulacją kiedy z dystrybucją i jak to się może przekładać na ceny, na kontynuację trendu lub jego odwrócenie. Kiedy wybicie z kanału trentowego jest prawdziwe a kiedy tylko markowane no i kiedy gracze wpadają pułapki zastawione przez rynek.

Dzisiaj też niektórzy traderzy, jak Joe Ross, poświęcają tym zagadnieniom odpowiednią uwagę, a nawet twórczą je rozwijają.

No cóż, ale wtedy książka ta musiała by mieć o jakieś 50% procent większą objętość i byłaby jeszcze trudniejsza do ogarnięcia, zresztą najnowsze wydania Edwarda i Magee mają ponad 840 stron. I to one zasługują na miano prawdziwej biblii AT, a nie Murphy jak mu się to przypisuje, ewidentnie w celach marketingowych.

Czy znaczy to, że zwolennicy tradingu opartego na AT nie powinni odpuścić sobie lekturę Murphy,ego? Absolutnie nie, jest to końcu niemalże standard światowy, więc wypada go znać. Jednak czytający powinni być świadomi niedoskonałości i braków tej książki więc
powinni postarać się uzupełnić swoje wiadomości w niektórych kwestiach. Są wszakże dostępne po polsku prace Pringa i Schwagera.

Należy zresztą dodać, że dawniej formacje zapowiadające kontynuację trendu nazywano formacjami konsolidacyjnymi ( consolidation formations), co zresztą i dziś można spotkać u niektórych autorów.

Zresztą ta słabość nie dotyczy jedynie ”Analizy technicznej” Murphygo, ale i większości współczesnej literatury, w której utożsamiane są pojęcia konsolidacji i kongestii oraz trendu bocznego, podczas gdy są to pojęciowo rzeczy różne, choć zbliżone, i mają rożne konsekwencje.

Przykładowo w książce „Technical analysis plan and simple”, M. Khana, znajdujemy taki oto kwiatek: ” Consolidation, Congestion, Correction All of these terms describe the same event in the markets.”. Faktycznie very plain and simple, jest utożsamianie konsolidacji z korektą.

Tak oto tworzy się nowa baza słownictwa technicznego, która potem może przynieść więcej szkody niż pożytku, jeśli nie uzmysłowi się “użytkownikom” tego słownictwa, że wypada posługiwać się nim poprawnie.

Konsekwencją tego stanu rzeczy jest to, że pojęcia te mylą nawet bardzo doświadczeni technicy i pisma specjalistyczne i tylko w niektórych starszych książkach daje się odnaleźć ich właściwe wyjaśnienie, ale przeciętnemu czytaczowi raczej trudno jest do nich dotrzeć. W efekcie zdarza się, że jak się czyta opracowania i analizy to można wyciągnąć błędne związki, gdyż ich autorzy używając tych samych słów, mówią de facto różnymi językami.

A teraz na tapecie znajdzie się inna cegła, tym razem wykresach świecowych (tak ulubionych przez naszych graczy, dzięki książce Nisona), a mianowicie ”Encyklopedii świec” T. Bulkowskiego. Zawiera ona wszechstronną przekrojową analizę statystyczną analizę bardzo licznych konfiguracji świecowych, sprawdzającą praktyczną ich skuteczność przy przypisywanej im tradycyjnej roli odwracania lub kontynuacji trendu. Omawiał to zresztą dosyć szeroko Kathay w serii artykułów.

Jak się okazuje, niektóre formacje wcale nie zachowują się tak jak przyjęto to w tradycyjnej interpretacji japońskiej, a czasem wręcz przeciwnie, domniemane kontynuatory są odwracacaczami trendu i vice versa.

Wytłumaczenie tego może być różne – współczesny rynek zachodni jest inny niż dawny japoński, mało reprezentatywna próbka (niektóre formacje są bardzo rzadkie), błędne rozpoznanie formacji przez skaner, anomalie rynkowe itp.

Ja podam inne tego wytłumaczenie, które może być wielkim zaskoczeniem dla niektórych.

Otóż, wbrew powszechnemu przekonaniu, w tradycyjnej japońskiej szkole technicznego tradingu wykresy świecowe wcale nie odgrywały wiodącej roli a jedynie rolę subsydiarną czyli pomocniczą, jako narzędzie doprecyzowujące. Główny nacisk kładziony był na ogólną analizę sytuacji rynkowej a szczególnie fazę w jakiej znajdował się rynek (faza cyklu koniunkturalnego), które mogły modyfikować charakter rynku i przypisane wskazania świec, w zależności od aktualnego ogólnego stanu rynku (podobnie zresztą jak w pismach pionierów zachodniej AT).

Świece japońskie są wprawdzie bardziej czytelne łatwiejsze w percepcji niż zachodnie wykresy słupkowe ale wcale nie są takie łatwe w analizie sytuacyjnej jak się pozornie wydaje.

Ich charakter indywidualny i interpretacja są bowiem ściśle związane z ich japońskimi nazwami, nieco poetyckimi, wręcz filozoficznymi i figuratywnymi ale jednak kryjącymi głębszy sens, nie zawsze dostrzegalny.

Wykresy świeczkowe mają bowiem swoje alternatywne nazwy, które warto znać, gdyż ubogacają one nasze ich pojmowanie. Weźmy na tapet formację znaną powszechnie jako „trzech białych żołnierzy”.

Czy ta nazwa mówi nam coś? Niewiele prawda, no może poza tym, że nie chodzi tu wcale o białogwardzistów. Jeśli jednak uwzględnimy inne nazwy tej formacji takie jak ”trzech maszerujących żołnierzy” czy ”armia prąca naprzód” (advancing army), to nam się zaczynają szerzej otwierać oczy.

Pochylmy się również nad pokrewną formacją , zwaną jako deliberacja, co u nas przyjęło się nazywać ”naradą” (ach ci tłumacze!). Takie tłumaczenie zaciemnia niestety prawdziwą istotę i charakter tej konfiguracji. Właściwsze byłoby już tłumaczenie deliberacja – rozważania – zastanowienie (jak na rozstaju przed wyborem właściwej drogi), chwilowa odsapka, by złapać oddech i zastanowić się co robić dalej, namysł nad dalszym postępowaniem.

Jeśli jednak wie się, iż alternatywną nazwą tej formacji jest stalling pattern (lub stalled), to zaczynamy szerzej i pełniej postrzegać. Znaczy to bowiem, że rynek utracił chwilowo parę, osłabł, stracił poprzednią dynamikę ale jeszcze nie kierunek, przygasł na chwilę, ugrzązł, etc.

Można oczywiście tłumaczyć, że chwilowo byki i niedźwiedzie są we względnej równowadze (i to prawda), ale nie w pełni oddaje to przyczynę i charakter takiej równowagi.

Dlatego też warto czytać dodatkowe książki, takie jak choćby, „Candlestick charting explained” G. Morrisa , i inne uzupełniające. .

Wróćmy jednak do „Encyklopedii” Bulkowskiego i zastanówmy się, czy jest opozycja warta grzechu, a jeśli tak to dla kogo ona się nadaje. Jest to zapewne książka, która będzie pomocna dla graczy zaawansowanych w analizie świecowej.

Uważam natomiast, że początkujący adept niewiele się z niej nauczy, a wręcz może mu ona zamieszać w głowie, gdyż nie nauczy się z niej z niej sztuki czytania świec, podobnie jak nie da się nauczyć fizyki czytając studiując Encyklopedię fizyki, bo dobra jest ona do pogłębiania i weryfikowania już zdobytej wiedzy.

Opisane przeze mnie faktyczna trudność właściwej interpretacji ”Japońców” (mimo pozornej ich przejrzystości) jest chyba przyczyna tego, że nie są one wcale tak popularne na Zachodzie, jak się niektórym zdaje. Ich popularność praktyczna wynosi tam bowiem X %
( kto zgadnie ile)?

Zresztą wokół świec japońskich narosło wiele legend i nieporozumień, jak choćby to, że są one znane i stosowane w Japonii od kilku stuleci, podczas gdy najprawdopodobniej zostały one opracowane dopiero pod koniec XIX wieku, a więc, mniej więcej, w tym czasie gdy rodziła się zachodnia AT. Niektórzy sugerują wręcz, że właśnie zachodnie wykresy były dla twórców świec inspiracją, tyle że japońscy traderzy przetworzyli je po swojemu, dodając im swoiste podłoże filozoficzne.

Jako zakończenie tego komentarza przytoczę jeden z komentarzy, gdyż podpisuję się pod nim obiema rękami.

„Trzeba więc podejść do tematu literatury z pełną świadomością opisanych barier. Jest bowiem tak, że nawet najprostsze procesy składają się z wielu elementów i poznanie ich w odrębnych książkach nie jest niczym dziwnym czy nagannym, zawsze jednak rozwojowym dla danej dziedziny.”

No i trzeba jednak czytać, by móc wyłowić ze słowa pisanego to co będzie dla nas przydatne.

W ostatnim odcinku cyklu przedstawię natomiast swoją listę rekomendowanych książek, jako prezent gwiazdkowy pod choinkę.

Najlepsi brokerzy opcji binarnych 2020:
  • Binarium
    Binarium

    1 miejsce w rankingu! Najlepszy wybor dla poczatkujacego!
    Bezplatne konto szkoleniowe i demo!
    Bonus za rejestracje!

  • FINMAX
    FINMAX

    Uczciwy i niezawodny broker! Dobre recenzje!

Like this post? Please share to your friends:
Inwestycja w opcje binarne

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!: